-4.8°C
1011.4 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Teatr Kamienica na zakręcie. Czy petycja o prawo pierwokupu uratuje warszawskie sceny?

Publikacja: 25.01.2026 12:36

Teatr Kamienica wystosował petycję do władz Warszawy w sprawie pierwokupu miejskich lokali przez ins

Teatr Kamienica wystosował petycję do władz Warszawy w sprawie pierwokupu miejskich lokali przez instytucje kultury

Foto: teatrkamienica.pl

Rodzina Emiliana Kamińskiego walczy o systemowe zmiany w prawie, które mają zabezpieczyć przyszłość prywatnych teatrów. Czy petycja o prawo pierwokupu lokali komunalnych po 15 latach działalności stanie się ratunkiem dla stołecznej kultury?

Aleja Solidarności 93 kojarzy się nie tylko z zabytkową architekturą, ale przede wszystkim ze sceną Teatru Kamienica. Miejsce, które powstało z marzenia i determinacji nieżyjącego już Emiliana Kamińskiego, dziś znajduje się w obliczu skomplikowanej sytuacji prawnej. Justyna Sieńczyłło oraz Kajetan Kamiński zdecydowali się na odważny krok, publikując petycję, która ma szansę zmienić nie tylko losy ich placówki, ale również wyznaczyć zupełnie nowe standardy funkcjonowania prywatnych instytucji kultury w całym mieście.

Nowy fundament dla kultury czyli założenia petycji

Sednem wystąpienia władz Teatru Kamienica jest postulat wprowadzenia rozwiązań umożliwiających instytucjom kultury pierwokup lokali stanowiących własność samorządu, o ile dana placówka prowadzi w nich nieprzerwaną działalność od co najmniej 15 lat. Autorzy apelu argumentują, że misyjny charakter ich pracy uniemożliwia generowanie zysków typowych dla czystego biznesu, co przy jednoczesnym braku państwowych gwarancji bezpieczeństwa lokalowego stawia ich w skrajnie trudnej sytuacji. W petycji, którą podpisało już blisko 1300 osób, zawarto jednak istotne bezpieczniki mające chronić interes publiczny. Prawo to miałoby być warunkowe i transparentne, a w przypadku ewentualnej upadłości lub likwidacji instytucji, wykupiony lokal wraz z całą naniesioną infrastrukturą automatycznie wracałby w ręce Miasta lub Skarbu Państwa. Taki zapis ma być odpowiedzią na obawy urzędników przed ukrytą prywatyzacją miejskich zasobów nieruchomości.

Od gruzów do wielkiej sceny

Emilian Kamiński po raz pierwszy wszedł do zrujnowanych, zalanych wodą piwnic przy al. Solidarności w 2002 roku. Przez kolejne siedem lat założyciel teatru angażował prywatne środki oraz zaciągał kredyty, inwestując łącznie około 11 milionów złotych w rewitalizację pustostanów i osuszanie fundamentów kamienicy. Dzięki tej tytanicznej pracy w 2009 roku Warszawa zyskała nowoczesną przestrzeń dialogu i edukacji, która tchnęła nowe życie w historyczny budynek. Jednak to, co miało być stabilną przystanią dla sztuki, szybko stało się przedmiotem zainteresowania podmiotów nastawionych na czysty zysk z obrotu nieruchomościami w prestiżowej lokalizacji.

Reklama
Reklama

Dekada w cieniu sądowych batalii

Prawdziwe kłopoty Kamienicy rozpoczęły się w 2012 roku, kiedy to zewnętrzny inwestor, stosując metodę przejmowania udziałów, zyskał kontrolę nad dużą częścią strychu i zaczął wpływać na decyzje wspólnoty mieszkaniowej. Zaledwie dwa lata później teatr musiał zmierzyć się z uchwałą o eksmisji z piwnic, które sam wyremontował. Choć w 2015 roku Sąd Okręgowy wydał przełomowy wyrok unieważniający próby przejęcia budynku, spokój był jedynie pozorny. W kolejnych latach konflikt ewoluował, przeradzając się w przewlekły spór z częścią mieszkańców. Ostatnie miesiące przyniosły eskalację emocji, gdy zaczęły pojawiać się doniesienia o fatalnym stanie technicznym budynku, plagach karaluchów i wzajemnych oskarżeniach o blokowanie remontów części wspólnych. Choć w 2025 roku podpisano umowę przedwstępną na sprzedaż piwnic teatrowi, spór o wycenę nieruchomości i operat szacunkowy sprawił, że przyszłość placówki wciąż wisi na włosku.

Głos sąsiadów kontra racja teatru

Sytuacja Teatru Kamienica nie jest czarno-biała, a konflikt ze wspólnotą mieszkaniową ukazuje dwie odmienne optyki patrzenia na to samo miejsce. Z jednej strony mamy artystów walczących o dzieło życia i ochronę kulturowego dziedzictwa przed deweloperami, z drugiej zaś mieszkańców, którzy skarżą się na uciążliwości wynikające z funkcjonowania teatru, takie jak hałas czy intensywna eksploatacja budynku. Część lokatorów podnosi również argument, że wykup piwnic przez teatr po preferencyjnej cenie jest niesprawiedliwy wobec rynkowych realiów Warszawy. Władze placówki odpowiadają jednak, że to właśnie ich inwestycje podniosły wartość kamienicy, a bez teatru budynek ten mógłby dziś w ogóle nie istnieć lub popaść w całkowitą ruinę.

Systemowa pułapka warszawskiej kultury

Problem Kamienicy to wierzchołek góry lodowej i jaskrawy przykład zjawiska, z którym boryka się wiele innych warszawskich instytucji. Prywatne teatry i centra sztuki często stają się ofiarami własnego sukcesu. Poprzez swoją działalność rewitalizują zaniedbane kwartały ulic, przyciągają ludzi i podnoszą atrakcyjność dzielnic, co w konsekwencji prowadzi do gentryfikacji i drastycznego wzrostu cen najmu, na które misyjnych placówek po prostu nie stać. Wiele zasłużonych dla stolicy scen operuje na krótkoterminowych umowach, co uniemożliwia im długofalowe planowanie inwestycji czy ubieganie się o środki unijne wymagające trwałego tytułu prawnego do lokalu. Petycja Teatru Kamienica jest więc wołaniem o stworzenie bezpiecznego portu dla tych, którzy budują tożsamość stolicy, by ich obecność w miejskiej przestrzeni nie była zależna od kaprysów rynku czy zmieniających się koniunktur politycznych w dzielnicowych urzędach.

Reklama
Reklama