10.1°C
1016.5 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Pociągi nie przyjechały, pasażerowie zostali na peronach. Warszawa odczuła chaos po decyzjach RegioJet

Kupno biletu oznacza zawarcie umowy – a tej, zdaniem regulatora, RegioJet nie dotrzymał.

Kupno biletu oznacza zawarcie umowy – a tej, zdaniem regulatora, RegioJet nie dotrzymał.

Foto: Regiojet

Odwołane kursy, nerwowe oczekiwanie na zwroty i nagłe zmiany planów – mieszkańcy Warszawy boleśnie odczuli grudniowe problemy RegioJet. Teraz sprawą zajmuje się Urząd Transportu Kolejowego.

Grudzień miał być dla wielu warszawiaków czasem spokojnych podróży – do Krakowa, nad morze czy dalej, w stronę Berlina. Zamiast tego część pasażerów utknęła na peronach, a inni w pośpiechu szukali alternatywnych połączeń. Wszystko przez decyzje RegioJet, który nie uruchomił 23 zaplanowanych pociągów.

Dziś Urząd Transportu Kolejowego nie ma wątpliwości – doszło do naruszenia praw pasażerów.

Warszawa w centrum problemu

To właśnie stolica była jednym z głównych punktów na mapie odwołanych połączeń. Problemy dotknęły pasażerów korzystających m.in. z Warszawy Centralnej, Zachodniej i Wschodniej. Z Warszawy nie wyjechały pociągi do Krakowa, Poznania i Trójmiasta.

To przewoźnik odpowiada za realizację połączeń, które sam wprowadził do rozkładu i na które sprzedawał bilety

Dla wielu osób oznaczało to jedno – nagłą zmianę planów, często w ostatniej chwili. Szczególnie dotkliwe było to dla tych, którzy podróżowali służbowo lub mieli przesiadki na dalsze połączenia międzynarodowe.

Reklama
Reklama

„Musiałem kupić drugi bilet”

Do UTK zaczęły trafiać skargi, także od pasażerów z Warszawy. Relacje były podobne: chaos informacyjny i realne straty finansowe.

Podróżni wskazywali na problemy z szybkim odzyskaniem pieniędzy, brak jasnych informacji na dworcach, konieczność kupowania nowych biletów, często droższych. W praktyce wielu z nich płaciło dwa razy za tę samą podróż – raz za odwołany kurs, drugi raz za alternatywę.

Jak podkreślił prezes UTK Ignacy Góra, taka sytuacja jest nie do zaakceptowania i stanowi naruszenie prawa przewozowego.

Tłumaczenia nie przekonały regulatora

RegioJet wskazywał na trudności organizacyjne. Jednak z perspektywy pasażera z Warszawy – stojącego na peronie i patrzącego na tablicę odjazdów – takie wyjaśnienia niewiele zmieniają.

UTK jasno podkreśla: to przewoźnik odpowiada za realizację połączeń, które sam wprowadził do rozkładu i na które sprzedawał bilety. Kupno biletu oznacza zawarcie umowy – a tej, zdaniem regulatora, RegioJet nie dotrzymał.

Reklama
Reklama

Co dalej? Możliwe konsekwencje

Sprawa jeszcze się nie zakończyła. Decyzja UTK nie jest prawomocna, a przewoźnik może się od niej odwołać.

Jednak nad firmą wisi widmo poważnych konsekwencji finansowych. W osobnym postępowaniu UTK może nałożyć karę sięgającą nawet 2 proc. rocznych przychodów. To nie byłby precedens. W przeszłości kary otrzymywali już inni przewoźnicy, m.in. PKP Intercity czy Koleje Mazowieckie.

Dla warszawskich pasażerów sprawa ma jednak bardziej przyziemny wymiar – chodzi o zaufanie. Bo jeśli pociąg widnieje w rozkładzie na Warszawie Centralnej, to powinien po prostu przyjechać.

Reklama
Reklama