Wiosenne roztopy w Parku Szymańskiego odsłoniły problem, który zaniepokoił spacerowiczów. Na powierzchni i przy brzegach jednego ze stawów pojawiła się znaczna liczba martwych ryb w różnym stadium rozkładu. Mieszkańcy skierowali skargi do radnego dzielnicy Karola Jankowskiego. Informacja o sprawie szybko dotarła do urzędu dzielnicy. Okazało się, że podobne zjawisko występowało już w ubiegłym roku.
Interwencja radnego i obawy mieszkańców
Radny Karol Jankowski podkreśla w piśmie, że temat stanu ekosystemu w Parku Szymańskiego nie jest nowy. Przypomniał on swoje ubiegłoroczne wystąpienia w tej samej sprawie. Według relacji radnego mieszkańcy są zaniepokojeni nie tylko estetyką parku, ale przede wszystkim bezpieczeństwem biologicznym. Martwe ryby zalegające w wodzie wpływają negatywnie na jakość zbiornika i komfort wypoczynku w tej części Woli.
Jankowski w swoim piśmie postawił szereg konkretnych pytań. Chciał dowiedzieć się, jakie realne działania podjęto od 2025 roku. Pytał również o wyniki monitoringu wody oraz o to, czy miasto planuje wdrożyć nowoczesne systemy napowietrzania, które zapobiegłyby podobnym zdarzeniom w przyszłości.
Władze dzielnicy tłumaczą, że staw w Parku Szymańskiego to obiekt sztuczny i bardzo płytki. Jego maksymalna głębokość nie przekracza dwóch metrów. Z tego powodu zbiornik ten nigdy nie był i nie będzie przeznaczony do hodowli ryb. Ostatnia zima przyniosła silne mrozy. Spowodowały one prawie całkowite zamarznięcie tafli wody. W tak płytkim zbiorniku doprowadziło to do zjawiska przyduchy. Ryby po prostu nie miały wystarczającej ilości tlenu pod lodem. Gdy lód stopniał, wszystkie skutki tego naturalnego procesu stały się widoczne dla spacerowiczów.