Wybory zaskoczyły mieszkańców nietypowymi układami personalnymi. Pod wspólnymi szyldami zdecydowali się wystartować lokalni politycy formacji, które na scenie krajowej dzieli głęboki konflikt. Na liście komitetu „Łączy nas Grochów Północny” znaleźli się pierwotnie m.in. dzielnicowa radna KO Grażyna Serzysko, radny PiS Marek Borkowski oraz Jacek Bartyzel z partii Grzegorza Brauna. Podobny blok uformował się na sąsiedniej Saskiej Kępie.

Głównym spoiwem łączącym radnych tak odmiennych formacji był sprzeciw wobec polityki transportowej Warszawy – w tym blokowanie stref płatnego parkowania oraz zwężania ulic. Działania te ostro krytykowało stowarzyszenie Miasto Jest Nasze. Robert Migas z MJN na łamach „Gazety Wyborczej” zarzucił władzom dzielnicy manipulację:

– Nic na Pradze-Południe, w czym uczestniczą działacze KO, nie dzieje się oddolnie, bez akceptacji burmistrza Kucharskiego.

Sytuacja na Grochowie zmieniła się jednak tuż przed głosowaniem. Na kilka dni przed wyborami radna Grażyna Serzysko wycofała swoją kandydaturę.

– Decyzja ta wynika z faktu, iż na liście kandydatów znalazły się osoby, których poglądy oraz wartości są całkowicie sprzeczne z tymi, które reprezentuję – napisała w oświadczeniu, sprzeciwiając się obecności w gronie osób prezentujących postawy „nazbyt skrajne i agresywne”.

Niedzielna weryfikacja przy urnach przyniosła skrajne rozstrzygnięcia. Komitet „Łączy nas Saska Kępa” zdominował 21-osobową radę, zdobywając aż 20 mandatów. Zupełnie inny werdykt zapadł w Radzie Osiedla Grochów Północny. Tam mieszkańcy jednoznacznie odrzucili konstrukcję partyjną. Zdecydowaną większość głosów otrzymali kandydaci z niezależnej listy „Wspólnie dla Grochowa”, reprezentujący społeczników. Osłabiony komitet „Łączy nas Grochów Północny” wprowadził zaledwie 4 przedstawicieli.

Pełną treść artykułu znajdziesz tutaj.