Miejscy aktywiści apelują do resortu rolnictwa i rozwoju wsi oraz parlamentarzystów, by zmienili przepisy, które umożliwiają odstrzał zdrowych zwierząt tylko dlatego, że weszły między bloki.
Lochę dzika z warchlakami uśmiercono na Mokotowie w Wielkanoc, a nieco wcześniej do podobnego zdarzenia doszło na jednym z bemowskich podwórek. O kontrowersyjnej akcji skierowanej przeciw dzikom doniósł w swoich mediach społecznościowych Łukasz Litewka, poseł Lewicy i znany społecznik.
– Za każdym razem, gdy mieszkańcy zgłaszają zagrożenie ze strony dzików w terenie zurbanizowanym, Lasy Miejskie Warszawa podejmują działania. Najpierw pracownicy Lasów Miejskich sprawdzają, czy istnieje możliwość przepłoszenia zwierząt na pobliskie tereny zielone. Nie zawsze jednak jest to możliwe ze względu na potencjalne zagrożenie, jakie takie działania mogą stwarzać – mówi Karol Podgórski, dyrektor Lasów Miejskich Warszawa.
Reklama
Reklama
Martwe zwierzęta od blokiem
– W Warszawie święta obchodzono w wyjątkowy sposób. Osoba mieszkająca w bloku przy ul. Stępińskiej zgłosiła, że przy jej tulipanach kręci się kilka dzików. Dokładnie siedem, w tym sześć małych. Wszystkie po kilkunastu minutach zostały uśmiercone na oczach mieszkańców, w tym dzieci, i wrzucone do kubłów na śmieci – napisał poseł Litewka.
Bardziej drastycznie całą sytuację przedstawiają stołeczni aktywiści. – To było naprawdę straszne. Na ulicę Stępińską jechałam z myślą, że dziki już opuściły to miejsce i ruszyły w stronę swojego domu. Ewentualnie, że uda nam się je przepłoszyć. Myliłam się – dojeżdżając na miejsce, zobaczyłam światła i duże auta – relacjonuje jedna z aktywistek na profilu „Dziki zostają” na Facebooku.
Karol Podgórski, dyrektor Lasów Miejskich Warszawa
Każdy przypadek analizowany jest indywidualnie, a stosowane środki dobierane są z uwzględnieniem bezpieczeństwa osób postronnych
Reklama
Reklama
Reklama
I dalej dodaje, że na trawniku pod blokiem leżały martwe zwierzęta, a na środku siedział pracownik Lasów Miejskich i wstrzykiwał truciznę ostatniemu dzikowi.
– Potem miały miejsce równie okropne sceny: dziki były wrzucane jeden po drugim do czarnych, śmierdzących kubłów na śmieci – dodaje kobieta. Jej zdaniem martwe zwierzęta potraktowano jak śmieci.
Aktywistka w swojej relacji podkreśliła, że to nie pierwszy raz, gdy tak potraktowano dziki. Podobnych przypadków było więcej. I wylicza: zbiorowy odstrzał w parku przy szpitalu na Sobieskiego, kilka dni temu na terenie placu zabaw na Bemowie, a teraz – w świątecznym czasie – na osiedlu mieszkaniowym na Mokotowie.
Do transportu wykorzystywane są szczelne pojemniki z tworzywa sztucznego, co pozwala zapobiec pozostawieniu na miejscu zdarzenia ewentualnych płynów, takich jak ślina czy krew. – tłumaczy dyrektor Lasów Miejskich Warszawa
Foto: Łukasz Litewka / Fb.com
Obrońcy przyrody argumentują, że dziki wchodzą w miejską przestrzeń, prawdopodobnie szukając jedzenia. Przyznają, że zwierzęta mogą w trakcie swoich eskapad do miasta niszczyć nasadzenia, ale – dodają społecznicy – dziki tylko próbują przetrwać. – A odpowiedzią człowieka są strzały. Na oczach ludzi – złoszczą się aktywiści.
Poseł Litewka zaapelował: – Panie Rafale Trzaskowski, żeby Pana służby tak szybko działały tam, gdzie są potrzebne. Trudno gratulować „interwencji”. Te obrazki zostaną dłużej niż te tulipany – zakończył swój wpis.
Reklama
Reklama
Nie zawsze da się dziki przepędzić na tereny zielone
Karol Podgórski, dyrektor Lasów Miejskich Warszawa, zapewnił nas, że za każdym razem, gdy mieszkańcy zgłaszają zagrożenie ze strony dzików w terenie zurbanizowanym, Lasy Miejskie Warszawa podejmują działania. Jednocześnie przyznał, że pracownicy Lasów Miejskich odstępują od przepędzania dzików w sytuacjach, gdy mogłoby to powodować zagrożenie dla uczestników ruchu drogowego.
– Każdy przypadek analizowany jest indywidualnie, a stosowane środki dobierane są z uwzględnieniem bezpieczeństwa osób postronnych – zapewnia dyr. Podgórski.
Dodał, że w sytuacji, gdy przepłoszenie zwierząt nie może zostać przeprowadzone z uwagi na okoliczności zdarzenia, jego lokalizację oraz konieczność zapewnienia bezpieczeństwa ludzi, rozważane są inne działania, w tym odłów z uśmierceniem na miejscu.
– Wszelkie czynności związane z redukcją populacji dzików na terenie Warszawy realizowane są na podstawie wydanych decyzji – przekazał dyr. Lasów Miejskich Warszawa.
Zwłoki zwierząt odbierane są przez firmę odpowiedzialną za ich uprzątnięcie i utylizację.
Foto: Łukasz Litewka / Fb.com
Zaznaczył, że prowadzenie odstrzału redukcyjnego dzików przy użyciu broni palnej na terenach zurbanizowanych nie jest dopuszczalne. – Na ul. Stępińskiej zastosowano odłów z uśmierceniem przy użyciu aplikatora pneumatycznego, umożliwiającego podanie środka farmakologicznego. Metoda ta pozwala na skuteczne i bezpieczne przeprowadzenie działań, bez narażania osób postronnych na dodatkowe ryzyko – tłumaczy dyr. Podgórski.
Reklama
Reklama
Zapewnia też, że miejsce prowadzenia takich czynności jest każdorazowo odpowiednio zabezpieczane przez patrol policji lub straży miejskiej, a zwłoki zwierząt odbierane są przez firmę odpowiedzialną za ich uprzątnięcie i utylizację.
– Do transportu wykorzystywane są szczelne pojemniki z tworzywa sztucznego, co pozwala zapobiec pozostawieniu na miejscu zdarzenia ewentualnych płynów, takich jak ślina czy krew. Działania te mają na celu zapewnienie właściwej bioasekuracji oraz ograniczenie ryzyka rozprzestrzeniania się afrykańskiego pomoru świń (ASF) – wyjaśnia dyr. Podgórski.
Miejscy aktywiści apelują do resortu rolnictwa i rozwoju wsi oraz parlamentarzystów, by zmienili przepisy, które każą zabijać zdrowe zwierzęta tylko dlatego, że weszły między bloki.
– Jeśli dziś za kilka tulipanów płaci życiem matka i sześć młodych, to problemem nie są dziki. Problemem jest złe prawo i ludzie, którzy traktują je jak przyzwolenie na eliminację zwierząt – podkreślają społecznicy.