11.7°C
1013.1 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Koniec taryfy ulgowej. Straż Miejska zacznie surowo karać za niesprzątanie po psach

Urząd Miasta zlecił strażnikom miejskim surowsze karania właścicieli psów, którzy nie sprzątają po s

Urząd Miasta zlecił strażnikom miejskim surowsze karania właścicieli psów, którzy nie sprzątają po swoich pupilach

Foto: mat. pras.

Warszawski Ratusz zapowiada radykalne zaostrzenie kursu wobec właścicieli psów, którzy nie sprzątają po swoich pupilach. Straż Miejska otrzymała polecenie podjęcia „działań represyjnych”, a za złamanie przepisów grozi mandat do 500 złotych.

Wiosenne roztopy w stolicy po raz kolejny odsłoniły poważny problem sanitarny, który mieszkańcy określają mianem „pola minowego”. Tym razem sprawa nie skończyła się jedynie na internetowych dyskusjach, lecz trafiła na biurko prezydenta miasta.

Radna Marta Szczepańska złożyła interpelację, w której domagała się od władz miasta realnych działań i ukrócenia bezkarności nieodpowiedzialnych opiekunów zwierząt. Na reakcję magistratu nie trzeba było długo czekać. Wiceprezydent Tomasz Mencina oficjalnie potwierdził, że czas edukacyjnych próśb dobiegł końca.

Straż Miejska rusza do kontroli

Dokumentacja przygotowana przez radną została przekazana bezpośrednio Komendantowi Straży Miejskiej z jasnymi wytycznymi. Funkcjonariusze mają podjąć zdecydowane działania o charakterze prewencyjno-represyjnym. W praktyce oznacza to koniec ignorowania problemu podczas patroli w parkach, na skwerach oraz osiedlowych alejkach.

Miasto nie planuje powrotu do szeroko zakrojonych akcji rozdawania darmowych torebek

Mundurowi będą teraz kłaść szczególny nacisk na egzekwowanie § 20 Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie m.st. Warszawy. Przepis ten jednoznacznie nakłada na właściciela obowiązek niezwłocznego usunięcia zanieczyszczeń pozostawionych przez zwierzę w miejscu publicznym.

Reklama
Reklama

Władze Warszawy chcą w ten sposób wyeliminować zjawisko „martwego prawa”. Dotychczas wielu właścicieli czuło się bezkarnie, ponieważ kontrole nakierowane na ten problem należały do rzadkości. Teraz sytuacja ma się zmienić, a każda osoba przyłapana na gorącym uczynku musi liczyć się z surowymi konsekwencjami finansowymi.

Zgodnie z obowiązującym taryfikatorem opartym na Kodeksie wykroczeń, strażnik miejski może nałożyć mandat karny w wysokości do 500 złotych. To kwota, która ma skutecznie zniechęcać do omijania obowiązków sanitarnych.

Finansowe granice czystości miasta

Mimo zapowiedzi surowszych kar, miasto studzi oczekiwania dotyczące radykalnego zwiększenia częstotliwości sprzątania wszystkich ulic. Ratusz wyjaśnia, że system oczyszczania jest ściśle podzielony ze względu na kompetencje i posiadane fundusze.

Zarząd Oczyszczania Miasta odpowiada głównie za chodniki wzdłuż dróg krajowych, wojewódzkich i powiatowych. W tych newralgicznych miejscach prace porządkowe odbywają się codziennie lub przynajmniej raz w tygodniu.

Głównym narzędziem walki o czyste chodniki pozostaje nieuchronność mandatu i zwiększona aktywność Straży Miejskiej.

Reklama
Reklama

W przypadku mniejszych uliczek i terenów wewnątrz osiedli sytuacja wygląda inaczej. Urząd miasta przyznaje otwarcie, że ze względu na ograniczone środki finansowe, te obszary nie są objęte stałym harmonogramem czyszczenia mechanicznego. Są one porządkowane jedynie interwencyjnie po otrzymaniu zgłoszenia od mieszkańców lub stwierdzeniu rażących zaniedbań przez kontrolerów. Oznacza to, że ciężar utrzymania czystości w tych miejscach spoczywa przede wszystkim na barkach właścicieli psów oraz ich kulturze osobistej.

Własny woreczek zamiast miejskiej pomocy

Władze Warszawy przypominają również, że infrastruktura do sprzątania po psach jest w stolicy wystarczająca. Na terenie całego miasta znajduje się około 32 tysięcy koszy na śmieci. Urzędnicy podkreślają, że właściciele nie muszą szukać specjalistycznych, dedykowanych pojemników na psie odchody. Zgodnie z przepisami nieczystości te można wrzucać do każdego czarnego kosza na odpady zmieszane.

Miasto nie planuje powrotu do szeroko zakrojonych akcji rozdawania darmowych torebek, jakie miały miejsce w przeszłości. Uznano, że świadomość społeczna jest już na tyle duża, że każdy opiekun powinien sam zabezpieczyć odpowiednie akcesoria przed wyjściem na spacer.

Choć w debacie publicznej pojawiały się głosy o wdrożeniu nowoczesnych systemów identyfikacji DNA psów czy monitoringu opartego na algorytmach sztucznej inteligencji, Warszawa na razie stawia na tradycyjne metody. Głównym narzędziem walki o czyste chodniki pozostaje nieuchronność mandatu i zwiększona aktywność Straży Miejskiej.

Ratusz liczy na to, że widmo kary finansowej skuteczniej zdyscyplinuje mieszkańców niż kosztowne kampanie edukacyjne czy zaawansowane technologie nadzoru. Obowiązek sprzątania staje się zatem nie tylko kwestią kultury, ale przede wszystkim twardym wymogiem prawnym, którego łamanie będzie od teraz kosztowne.

Reklama
Reklama