11.9°C
1022.3 hPa
Życie Warszawy
Reklama

110 lat od Wielkiej Inkorporacji. 1 kwietnia 1916 roku narodziła się współczesna Warszawa

Dokładnie 110 lat temu granice stolicy przesunęły się z przedmieść Śródmieścia na linię dzisiejszego metra Wilanowska i Bródna. Decyzja z 1 kwietnia 1916 roku uratowała miasto przed katastrofą sanitarną i głodem mieszkaniowym.

Warszawa, którą znamy dzisiaj, z jej szerokimi arteriami Mokotowa i modernistyczną zabudową Żoliborza, narodziła się w cieniu wielkiej wojny. Przez dekady miasto było duszone przez rosyjskie przepisy wojskowe, które traktowały stolicę jako twierdzę, a nie miejsce do życia dla miliona ludzi.

Przełom nastąpił wiosną 1916 roku, kiedy to niemiecka administracja okupacyjna wydała dekret zmieniający oblicze metropolii na zawsze. Choć formalne rozporządzenie generał-gubernatora Hansa von Beselera nosi datę 8 kwietnia, to moc prawną zyskało ono z datą wsteczną, czyli 1 kwietnia. Ta rozbieżność wynikająca z konieczności uporządkowania spraw administracyjnych, dziś pozwala nam świętować rocznicę „Wielkiej Inkorporacji” właśnie w Prima Aprilis.

Miasto w żelaznym uścisku fortów

Jak wyglądała Warszawa 110 lat temu? Było to miasto zamknięte w granicach zbliżonych do dzisiejszego Śródmieścia i starej części Pragi. Zachodnia granica przebiegała zaledwie kilometr za ulicami Okopową i Towarową. Na południu stolica kończyła się na wysokości placu Unii Lubelskiej, przy dzisiejszej ulicy Willowej. Miasto otaczały dwa pierścienie rosyjskich fortów, wokół których obowiązywał surowy zakaz wznoszenia trwałych, murowanych budynków. Wjazd do stolicy odbywał się przez strzeżone rogatki, a wyjście poza ten obszar stanowiło teleport do świata podwarszawskich wsi i nieużytków.

Rekordowe przeludnienie i zagrożenie epidemią

W 1916 roku Warszawa była jednym z najgęściej zaludnionych miast na świecie. W jednoizbowych mieszkaniach żyły nierzadko nawet kilkunastoosobowe rodziny, a na jednym kilometrze kwadratowym gnieździło się ponad 27 tysięcy osób. To wskaźnik znacznie wyższy niż w dzisiejszych najciaśniejszych metropoliach świata. Brak przestrzeni był tak dotkliwy, że w czasie wojny nawoływano do sadzenia warzyw na każdym wolnym skrawku ziemi. Niemieccy okupanci, którzy wkroczyli do miasta w 1915 roku, byli przerażeni stanem sanitarnym stolicy. Postrzegali Warszawę jako siedlisko potencjalnych epidemii, które mogły zagrozić ich wojskom. To właśnie strach przed chorobami oraz chęć zyskania przychylności Polaków skłoniły Hansa von Beselera do poparcia planu rozszerzenia granic.

Reklama
Reklama

Polski lobbing

Decyzja o powiększeniu miasta nie była jedynie kaprysem okupanta. Za tym sukcesem stał ogromny ruch obywatelski, któremu przewodził inżynier Piotr Drzewiecki. Był on późniejszym pierwszym prezydentem niepodległej Warszawy. Drzewiecki od lat lobbował za przyłączeniem przedmieść, widząc w tym jedyną szansę na modernizację infrastruktury. Varsavianista Lech Królikowski podkreślał w swojej publikacji, że Beseler był inspirowany wielkim ruchem „towarzystw przyjaciół dzielnic”, które powstawały oddolnie na Mokotowie czy Ochocie. Mieszkańcy tych terenów sami domagali się włączenia do miasta, licząc na dostęp do wodociągów, kanalizacji oraz opieki społecznej, której na wiejskich przedmieściach brakowało.

Skok terytorialny i nowa mapa stolicy

W wyniku inkorporacji obszar Warszawy wzrósł z 32,7 kilometrów kwadratowych do niemal 115 kilometrów kwadratowych. To ponad 3,5-krotny wzrost, który na zawsze zmienił topografię miasta. Do stolicy włączono wówczas tereny, które dziś postrzegamy jako jej serce. Były to między innymi Czerniaków, Siekierki, Mokotów, Rakowiec, Wola oraz Marymont i Powązki. Na prawym brzegu Wisły Warszawa wzbogaciła się o Pelcowiznę, Bródno, Targówek i Grochów wraz z Saską Kępą. NIeżyjąca już historyczka oraz profesor UW, Irena Pietrzak-Pawłowska w publikacji „Wielkomiejski rozwój Warszawy do 1918 r.” wskazuje, że akt ten włączył strefy podmiejskie już wcześniej objęte procesem industrializacji. Dzięki temu Warszawa zyskała zwarty organizm gospodarczy i silną grupę społeczną w postaci rzemieślników i robotników.

Targówek jako symbol cywilizacyjnego awansu

Przykład Targówka najlepiej obrazuje, jak wielka była to zmiana. Przed 1916 rokiem była to osada o charakterze niemal wyłącznie wiejskim, zdominowana przez parterową, drewnianą zabudowę. Brakowało tam podstawowej infrastruktury, a standard życia drastycznie odbiegał od tego w centrum miasta. Włączenie do Warszawy stało się dla Targówka historycznym przełomem.

Umożliwiło to planową budowę ulic i późniejszy rozwój nowoczesnych osiedli. Z okazji 110. rocznicy tego wydarzenia, Urząd Dzielnicy Targówek zaplanował szereg uroczystości. 8 kwietnia 2026 roku odbędzie się uroczysta sesja Rady Dzielnicy, podczas której przewodnik Jakub Paradowski wygłosi wykład o granicach zmieniających historię. Burmistrz Krzysztof Miszewski zaznacza, że dzisiejszy Targówek, ze swoimi stacjami metra i Parkiem Rzeźby, jest żywym dowodem na sukces decyzji podjętej przed wiekiem.

Reklama
Reklama

Fundament pod plany Starzyńskiego

Powiększenie miasta z 1916 roku dało warszawskim architektom czystą kartę. Jeszcze w tym samym roku Koło Architektów opracowało „Szkic wstępny planu regulacyjnego”. Stał się on fundamentem dla przyszłego rozwoju metropolii. Gdyby nie przejęcie gruntów pofortecznych przez państwo po 1918 roku, nie byłoby możliwe powstanie takich osiedli jak Żoliborz.

To właśnie te rezerwy terenowe pozwoliły Stefanowi Starzyńskiemu na realizację wielkich projektów w latach 30. Bez „Wielkiej Inkorporacji” nie udałoby się przenieść lotniska na Okęcie ani wybudować kolejowej linii średnicowej. Warto pamiętać, że decyzja z 1 kwietnia 1916 roku była fundamentem, na którym opiera się cała współczesna tożsamość Warszawy.

Reklama
Reklama