10.5°C
1016.7 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Chcieli niższych czynszów, odebrano im klucze. Co dalej z Osiedlem Jazdów?

Zdaniem społeczników dotychczasowey charakter Osiedla Jazdów staje wobec drastycznych podwyżek czyns

Zdaniem społeczników dotychczasowey charakter Osiedla Jazdów staje wobec drastycznych podwyżek czynszów pod wielkim znakiem zapytania

Foto: mat. pras.

Sytuacja na osiedlu domków fińskich stała się krytyczna. Po miesiącach milczenia urzędnicy nakazali zwrot kluczy do jednego z budynków i nałożyli karne stawki za najem wstecz.

Nad warszawskim Jazdowem zawisły najczarniejsze chmury od ponad dekady. Jeszcze niedawno wydawało się, że dialog między społecznikami a Ratuszem jest możliwy, ale spór przerodził się w otwarty konflikt o fizyczną obecność organizacji pozarządowych w tym historycznym miejscu.

Mimo że inicjatywa „Wzajemnia” została wyróżniona Warszawską Nagrodą Edukacji Kulturalnej, 25 marca organizatorzy otrzymali nakaz zwrotu kluczy do domku w ciągu 30 dni.

Fundamentem sprawy jest ogłoszona na początku marca drastyczna zmiana warunków najmu. W artykule „Życia Warszawy” szczegółowo opisywaliśmy genezę sporu oraz historyczne znaczenie 27 ocalałych domków z 1945 roku, które są chronione wpisem do ewidencji zabytków.

Koniec misji pomocowej w domku Wzajemnia

Podczas dzisiejszej konferencji prasowej zorganizowanej przez stowarzyszenie Wolny Jazdów pojawiły się nowe ważne informacje, które zmieniają charakter konfliktu. Najbardziej uderzającą decyzją urzędników jest odmowa przedłużenia umowy najmu na domek, w którym od lat funkcjonuje „Wzajemnia” – prężnie działające centrum grup samopomocowych.

Reklama
Reklama

Zaledwie trzy dni po ich pierwszym apelu o pomoc, 5 marca 2026 roku, Zarząd Dzielnicy Śródmieście wykreślił z przepisów możliwość indywidualnego ustalania wysokości czynszu dla Jazdowa.

To miejsce stało się azylem dla ponad 200 osób rocznie, w tym dla seniorek, matek z małymi dziećmi, uchodźczyń oraz osób w kryzysie psychicznym czy onkologicznym. Mimo że inicjatywa ta została wyróżniona Warszawską Nagrodą Edukacji Kulturalnej, 25 marca organizatorzy otrzymali nakaz zwrotu kluczy do domku w ciągu 30 dni.

Otryzmane środki przez fundację "Wzajemnia" miały pozwolić na dalszy rozwój, jednak bez dachu nad gł

Otryzmane środki przez fundację "Wzajemnia" miały pozwolić na dalszy rozwój, jednak bez dachu nad głową realizacja programów wsparcia stanie się niemożliwa.

Foto: mat. pras.

Animatorka grup samopomocowych na Jazdowie nie kryła podczas spotkania z dziennikarzami swojego rozgoryczenia obecną polityką miasta. Zwróciła uwagę na absurdalną sytuację, w której ich działania wpisują się w oficjalną strategię Warszawy, a mimo to zostają pozbawione przestrzeni do pracy.

W Dzielnicy Śródmieście znajduje się obecnie aż 109 pustych lokali użytkowych. 

Wskazała również na urzędniczy paradoks, ponieważ w bieżącym roku inicjatywa otrzymała dotacje od warszawskiego Biura Kultury oraz Narodowego Instytutu Wolności. Środki te miały pozwolić na dalszy rozwój, jednak bez dachu nad głową realizacja programów wsparcia stanie się niemożliwa.

Reklama
Reklama
W porównaniu do ostatnio płaconego czynszu wzrost kosztów najmu to 236 procent.

W porównaniu do ostatnio płaconego czynszu wzrost kosztów najmu to 236 procent.

Foto: mat. pras.

Matematyka przetrwania w zabytkowej tkance

Kolejnym filarem sporu pozostają kwestie finansowe, które dla wielu organizacji są barierą nie do przejścia. Społecznicy wyliczyli, że obecne warunki najmu na poziomie 27,06 zł za m2 brutto stanowią aż 733 procent pierwszej stawki z 2015 roku. W porównaniu do ostatnio płaconego czynszu oznacza to wzrost kosztów o 236 procent.

Mateusz Potempski, współopiekun Otwartej Pracowni Jazdów, wyjaśnił zebranym, że czynsz to zaledwie jedna trzecia wszystkich wydatków związanych z utrzymaniem 80-letniego, drewnianego budynku. Pozostałe kwoty pochłaniają niezbędne prace konserwatorskie oraz energia elektryczna, która służy do ogrzewania nieszczelnych konstrukcji. Przykładowy rachunek za prąd dla jednego domku w lutym 2026 roku wyniósł prawie 2900 złotych.

Przez trzynaście miesięcy, mimo ponawianych zapytań, nie doszło do żadnego spotkania z władzami miasta.

Z perspektywy organizacji pozarządowych miasto stosuje manipulację faktami, operując w komunikatach stawkami netto. NGO na Jazdowie nie prowadzą działalności gospodarczej i nie mają możliwości odliczenia podatku VAT. Co więcej, społecznicy ujawnili, że zaledwie trzy dni po ich pierwszym apelu o pomoc, 5 marca 2026 roku, Zarząd Dzielnicy Śródmieście wykreślił z przepisów możliwość indywidualnego ustalania wysokości czynszu dla Jazdowa. Ten ruch odciął drogę do jakichkolwiek negocjacji uwzględniających specyfikę tych trudnych w utrzymaniu obiektów.

Reklama
Reklama

Mur milczenia i widmo pustostanów

Relacje między Wolnym Jazdowem a Ratuszem od dawna dalekie są od ideału, jednak najnowsze doniesienia wskazują na całkowity paraliż komunikacyjny. Aktywiści poinformowali, że pismo przedstawiające ich stanowisko z września 2024 roku do dziś nie doczekało się merytorycznej odpowiedzi.

Dlaczego miasto z taką determinacją dąży do odzyskania domków, w których toczy się intensywne życie społeczne, skoro nie potrafi zagospodarować dziesiątek innych nieruchomości. 

Przez trzynaście miesięcy, mimo ponawianych zapytań, nie doszło do żadnego spotkania z władzami miasta. Zamiast dialogu urzędnicy zaczęli naliczać karne stawki za bezumowne zajmowanie lokali wstecz, co społeczność Jazdowa odbiera jako próbę systemowego wygaszania ich działalności. Lesya Kupar z Wolnego Jazdowa otwarcie mówi o wykańczaniu wspólnot, które przez lata budowały charakter tego miejsca.

W tym kontekście szczególnie zastanawiające są dane statystyczne dotyczące mienia miejskiego w tej części stolicy. Według informacji przedstawionych na konferencji, w Dzielnicy Śródmieście znajduje się obecnie aż 109 pustych lokali użytkowych.

To test na to, czy państwo i samorząd traktują oddolne inicjatywy mieszkańców jako partnerów

Reklama
Reklama

Społecznicy pytają więc retorycznie, dlaczego miasto z taką determinacją dąży do odzyskania domków, w których toczy się intensywne życie społeczne, skoro nie potrafi zagospodarować dziesiątek innych nieruchomości. Dla wielu obserwatorów jest to sygnał, że prawdziwym celem może być gentryfikacja terenu i zmiana przeznaczenia Jazdowa na funkcje bardziej komercyjne.

Spór o tożsamość stolicy trafia do Sejmu

Wobec braku porozumienia na szczeblu samorządowym, konflikt o Jazdów przeniósł się na poziom parlamentarny. Wolny Jazdów wystosował listy otwarte do posłów i senatorów, szukając tam mediatorów i rozwiązań systemowych.

Członkini zarządu stowarzyszenia, Gabriela Stępniak, podkreśla, że sprawa Jazdowa to w rzeczywistości pytanie o to, czy w centrum Warszawy jest jeszcze miejsce na sferę niekomercyjną. Według niej logika rynku narzuca obecność wyłącznie biur i luksusowych usług, podczas gdy serce miasta powinno oferować przestrzenie dostępne dla każdego sąsiada, seniora czy dziecka.

Andrzej Górz, który bronił osiedla przed zburzeniem już w 2013 roku, zaznacza, że obecne decyzje urzędników będą sygnałem dla całego kraju. To test na to, czy państwo i samorząd traktują oddolne inicjatywy mieszkańców jako partnerów, czy jedynie jako rynkowych najemców, z których należy wycisnąć jak największy zysk.

Reklama
Reklama