Interpelację w sprawie pożywienia podawanego zimą psom w schronisku złożyła radna Marta Szczepańska. Zapytała m.in. o zdjęcia ze zmrożoną karmą w boksach dla psów. „Konsumpcja zimnego jedzenia dla psa oznacza dodatkowe wychłodzenie organizmu” – napisała radna.
Do sprawy odniosła się Magdalena Młochowska, dyrektorka-koordynatorka ds. zielonej Warszawy. „Teza przedstawiona w pytaniu, jakoby psy przebywające w Schronisku na Paluchu im. Jana Lityńskiego były narażone na negatywne skutki zdrowotne wynikające z podawania im zamarzniętej karmy, nie znajduje potwierdzenia w stanie faktycznym ani w ocenach weterynaryjnych” – napisała.
Zamrożona karma lepsza niż posiłki robione poza schroniskiem
Jak dodała, karma dla psów wydawana jest sukcesywnie przez opiekunów zwierząt i podawana w temperaturze pokojowej. Dodatkowo 17 stycznia wprowadzono dodatkowe karmienie psów. „W konsekwencji część zwierząt, przyzwyczajonych do spożywania porannej porcji, nie zjada jednej z porcji w całości, co może skutkować pozostawaniem karmy w boksach i jej zamarzaniem. Zjawisko to nie jest wynikiem podawania psom zamarzniętego pożywienia, lecz naturalnym następstwem zmienionego harmonogramu karmienia oraz warunków atmosferycznych” – czytamy w odpowiedzi na interpelację.
Zdaniem dyrektorki koordynatorki nie stwierdzono, aby którekolwiek ze zwierząt poniosło jakiekolwiek konsekwencje zdrowotne, w tym gastryczne, związane z temperaturą podawanego pokarmu. „Należy jednocześnie wskazać, że istotnie większe ryzyko dla zdrowia psów stanowi dokarmianie ich posiłkami przygotowywanymi poza schroniskiem, w szczególności potrawami gotowanymi o nieznanym składzie (np. wywary mięsne). Tego rodzaju pożywienie może prowadzić do zaburzeń żołądkowo-jelitowych, takich jak biegunki czy wymioty, a w konsekwencji do zwiększonego wychłodzenia organizmu zwierzęcia. Z tego względu działania schroniska zmierzające do ograniczenia takiego dokarmiania mają charakter profilaktyczny i wynikają z troski o dobrostan zwierząt” – skomentowała Młochowska.