Pozytywnie wypowiedzieli się także w sprawie zamiaru przekształcenia Przedszkola Integracyjnego nr 38 w Warszawie, pl. Bankowy 3/5 w przedszkole specjalne oraz przekształcenia Szkoły Podstawowej nr 32 z Oddziałami Integracyjnymi im. Małego Powstańca przy ul. D. B. Meiselsa 1.
Niż demograficzny w
Warszawie
Jak tłumaczyła wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska, propozycje zmian są spowodowane coraz mniejszą liczbą dzieci uczęszczających do przedszkoli w Warszawie. – Niż demograficzny stał się faktem – powiedziała. – Dzisiaj dyskutujemy o przedszkolach, ale przyjdzie taki dzień, kiedy będziemy dyskutować o szkołach, czy uczelniach wyższych – dodała.
Jak wyliczyła, w Warszawie obecnie do 362 przedszkoli chodzi 42800 dzieci. Przekłada się to na 3672 etaty nauczycieli, 680 pracowników administracyjnych i 4800 etatów pracowników obsługi. – Mamy tez wakaty – podkreśliła wiceprezydent.
Zapowiedziała też, że miasto będzie konkurowało o dzieci z przedszkolami prywatnymi. – Podjęliśmy decyzję, że w tym roku kończymy wspólną rekrutację – stwierdziła. – Do teraz z naszego profilu rekrutowały się też dzieci do przedszkoli niepublicznych. To się zmieni. Uważam że mamy świetne przedszkola, z doskonałą ofertą zajęć dodatkowych, i w niczym nie odstajemy od przedszkoli niepublicznych – podkreśliła.
Do tej konkurencji nawiązał radny Tomasz Herbich (PiS). – Każdy ekspert powie, że istnieje dysproporcja pomiędzy placówkami publicznymi i niepublicznymi, choćby z powodu wielkości grup – tłumaczył. – Niż demograficzny może być wykorzystywany przez nas w taki sposób, żebyśmy mogli zmniejszać oddziały i konkurować z placówkami niepublicznymi. Musimy dążyć do tego, by zmniejszać te dysproporcje – podkreślił.
Jerzy Jędrzejewski z Przedszkola nr 36 przy ul. Nowy Świat
Z kolei radny Jan Mencwel (Lewica) namawiał, by miasto nie oszczędzało na dzieciach. – Jesteśmy stolicą jednego z najbogatszych państw świata. Warszawa ma budżet 30 mld zł, czyli tyle ile małe państwo. Co roku zostają nadwyżki budżetowe. Nie likwidujmy tych placówek – apelował.
Głos zabrała również wicemarszałek senatu Magdalena Biejat. – Miasto stołeczne Warszawa zachowuje się, jakby chciało leczyć dżumę cholerą – oceniła. – Poza tym panuje ogromny chaos. O tym, że ich przedszkole będzie zamknięte, rodzice i kadra dowiadują się z mediów. Jak dobrze pójdzie, to od jakiegoś radnego. Skandaliczne jest trzymanie się tylko suchych faktów i suchych cyferek, które przeklejają państwo bezmyślnie z uzasadnienia jednej uchwały do drugiej – dodała.
Rodzice bronią
zamykanych przedszkoli w Warszawie
W obronie przedszkoli stanęli także rodzice i nauczyciele z tych placówek.
– Argument miasta w przypadku przedszkola nr 36 jest nieuzasadniony – mówił Jerzy Jędrzejewski z Przedszkola nr 36 przy ul. Nowy Świat. – Obecnie uczęszcza tam ponad 60 dzieci, a ta liczba by była wyższa, gdyby miasto nie zdecydowało o wstrzymaniu rekrutacji. Przedszkole jest placówką profesjonalną, ciepłą i przyjazną dzieciom. Posiada plac zabaw, znajduje się w świetnej lokalizacji. Realizuje autorskie programy wychowawcze – argumentował. – Mam jeszcze pytanie do radnych. Kogo wy reprezentujecie? Kto was wybrał? To my, mieszkańcy, na was głosowaliśmy. A wola mieszkańców jest taka, żeby Przedszkole 36 zostało. To my dajemy wam prace i to nasze interesy macie reprezentować – podkreślił.
W podobnym tonie wypowiedział się także Ernest Folk. – My się możemy nie interesować polityką, ale polityka zainteresowała się nami – podkreślił. Pani prezydent Kaznowska na Komisji Edukacji Rady Warszawy powiedziała, że kuleje demokracja. Przejęzyczyła się, ale to jest prawda – kuleje demokracja i kuleje dialog z mieszkańcami. Radni zapomnieli o tym, że zostali zatrudnieni przez mieszkańców i otrzymują diety z naszych pieniędzy. Usłyszałem tutaj na sali, że radni też płacą podatki. Tak, ale naszymi pieniędzmi – przekonywał.
Prosił też, aby każdy z radnych podjął decyzję zgodnie z własnym sumieniem. – Własnym, a nie partyjnym blokiem czyli tak, jak wam każe pan Marcin Kierwiński czy Jarosław Szostakowski (przewodniczący i sekretarz Koalicji Obywatelskiej w Warszawie – przyp. Red.) – dodał.
Z kolei Sylwia Palmowska wypowiedziała się na temat likwidacji jednego z budynków szkoły nr 32. – W tej szkole liczba dzieci z orzeczeniami o niepełnosprawności przekracza 20 proc. – podkreśliła. – Dzieci czują się bezpieczenie, rodzice też się czują bezpiecznie. W tej chwili w szkole są dobre warunki do nauki dzieci. Niezaprzeczalnym faktem jest jednak to, że rośnie przemoc w szkołach. Przeniesienie dzieci z klas 1-3 do większego, wspólnego budynku, nie będzie dobre dla tych dzieci – zapewniła.