W przypadku sklepów sytuacja jest ustabilizowana i od 2022 r. zauważalny jest powolny spadek liczby punktów sprzedaży. W 2022 r. (stan na 31 grudnia) było 3387 punktów sprzedaży, natomiast w 2025 r. (stan na 31 grudnia) było o 152 punkty mniej - 3235 punktów.
Warszawiacy piją
mniej piwa, a więcej mocnych alkoholi
Od połowy 2024 r. liczba wniosków o wydanie zezwoleń na sprzedaż i podawanie napojów alkoholowych zawierających powyżej 4,5 proc. do 18 proc. alkoholu (z wyjątkiem piwa) i powyżej 18 proc. alkoholu przeznaczonych do spożycia w miejscu sprzedaży (gastronomia) przewyższa ustalony limit zezwoleń. Zezwolenia na sprzedaż i podawanie napojów alkoholowych wydawane są przedsiębiorcom w kolejności, zgodnie z listą w miarę jak zwalniają się limity zezwoleń.
Nie ma znaczenia, czy przedsiębiorca kontynuuje sprzedaż napojów alkoholowych w danym punkcie, jest „dużym” przedsiębiorcą prowadzącym wiele punktów sprzedaży, czy też nowym dopiero rozpoczynającym działalność.
Kolejność uzyskania zezwoleń wynika tylko z kryterium ustawowego - ustawa nie różnicuje przedsiębiorców na tych, którzy po raz pierwszy ubiegają się o zezwolenie od tych, którzy występują o kolejne w tym samym punkcie sprzedaży. Przedsiębiorcy, którzy od lat prowadzą sprzedaż napojów alkoholowych w konkretnym lokalu, w żaden sposób nie są uprzywilejowani przy ubieganiu się o kolejne zezwolenie.
Władze miasta zauważają, że w obecnej sytuacji z limitami, przedsiębiorcy prowadzący lokale gastronomiczne mogą odczuwać niepewność co do możliwości kontynuowania swojej działalności – nie wiedzą, czy uzyskają zezwolenia i nieprzerwanie będą mogli nadal prowadzić swoją działalność. W podobnej sytuacji są przedsiębiorcy, którzy planują rozpocząć działalność w nowym lokalu gastronomicznym. Przygotowując i wyposażając lokal nie wiedzą, czy po zorganizowaniu punktu uzyskają zezwolenia na sprzedaż i podawanie napojów alkoholowych.
Ograniczenie
dostępności alkoholu w Warszawie
Wnioskodawcy podkreślają też, że Warszawa cały czas się rozwija, powstają nowe placówki handlowe oraz gastronomiczne. Z szacunku przyjazdów turystów i odwiedzających jednodniowych wynika, że w porównaniu z 2023 r. w 2024 r. nastąpił znaczący wzrost ruchu turystycznego w Warszawie (+32 proc.).
Z bazy gastronomicznej miasta skorzystało 91 proc. turystów (89 proc. krajowych i 95 proc. zagranicznych). Zgodnie z danymi Stołecznego Biura Turystyki, baza gastronomiczna generuje ponad 11 proc. przychodów w gospodarce turystycznej Warszawy. „Podkreślić przy tym należy, że lokalna oferta gastronomiczna jest jednym z wyznaczników jakości życia dla mieszkańców miasta” – napisali urzędnicy.
„Realizacja działań wspierana będzie m.in. przez ustalanie w drodze uchwały Rady m.st. Warszawy liczby zezwoleń na sprzedaż/podawanie napojów alkoholowych i zasad usytuowania punktów sprzedaży względem obiektów chronionych. Niewątpliwie, zmniejszenie łącznego limit zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych na terenie m.st. Warszawy wpisuje się w ograniczenie dostępności alkoholu” – czytamy w uzasadnieniu.
Z kolei w opinii Warsaw Enterprise Institute w samej stolicy funkcjonuje niemal 400 małych sklepów osiedlowych, dla których jedyną przewagą konkurencyjną nad gigantami jest dostępność i otwarcie do późnych godzin nocnych lub całodobowo. Klienci, którzy planują spożycie alkoholu w oczywisty sposób zakupują go w dziennym sklepie by nie przepłacać w droższym sklepie nocnym.
„Oczywiste staje się, że upadek małych sklepów oznacza zwolnienie setek zezwoleń, po które natychmiast sięgną franczyzobiorcy dużych sieci handlowych. Każda sieć chce bowiem zagęścić ilość punktów sprzedaży dziennej. Nieświadomie, działając w trosce o trzeźwość mieszkańców, władze samorządowe mogą doprowadzić do przejęcia resztek rynku od małych przedsiębiorców do korporacji” – komentuje instytut.
– W sytuacji, gdy limity w kluczowych miastach są na wyczerpaniu, jedynym sposobem na utrzymanie tempa rozwoju dużych sieci jest przejęcie zasobów po słabszych graczach. Nocna prohibicja, drastycznie obniżająca rentowność niezależnych, osiedlowych sklepów, idealnie rozwiązuje problem – tłumaczy Piotr Palutkiewicz, wiceprezes WEI