Po najmroźniejszej jak dotąd nocy, nad miasto nadciągnęła ciężka chmura niosąca kolejne fale opadów śniegu. Biały puch, choć malowniczy, w połączeniu z niską temperaturą stał się bezpośrednim zagrożeniem dla tysięcy kierowców i pieszych. Służby miejskie, świadome powagi sytuacji, nie ryzykują – warszawski Zarząd Oczyszczania Miasta przeszedł do ofensywy, uruchamiając potężne zasoby ludzkie i techniczne, by utrzymać przejezdność kluczowych arterii stolicy.
Walka o każdy kilometr bezpiecznej nawierzchni
W sobotę o godzinie 15.15 zapadła decyzja o ponownym wysłaniu na ulice pełnej floty 170 posypywarek. To już kolejna tak duża operacja w ciągu jednej doby, bowiem maszyny te pracowały od samego rana, rozpoczynając pierwszą turę odśnieżania o 10.05. Akcja koncentruje się przede wszystkim na strategicznej sieci dróg o łącznej długości 1500 kilometrów. Są to kluczowe trasy, którymi poruszają się autobusy komunikacji miejskiej, co ma zapewnić płynność transportu zbiorowego w tych trudnych warunkach. Jednocześnie służby porządkowe kładą ogromny nacisk na bezpieczeństwo pieszych, kierując ekipy w pierwszej kolejności na schody, kładki oraz dojścia do węzłów przesiadkowych.
Koniec pobłażliwości dla niesolidnych wykonawców
Równolegle do walki z żywiołem toczy się batalia o jakość świadczonych usług. Zarząd Oczyszczania Miasta wysłał jasny i niezwykle stanowczy sygnał do firm zewnętrznych, które odpowiadają za odśnieżanie miasta na jego zlecenie. ZOM poinformował o nałożeniu kar finansowych w łącznej wysokości aż 1,5 miliona złotych.
To efekt rygorystycznych kontroli, które wykazały, że część przedsiębiorstw wykonywała swoje zadania w sposób nierzetelny. Włodarze miasta nie ograniczyli się jedynie do upomnień – w dwóch dzielnicach zapadła bezprecedensowa decyzja o natychmiastowej wymianie wykonawców, którzy nie sprostali standardom bezpieczeństwa.