Warszawski Żoliborz od lat słynie z dbałości o detale, zieleń i unikalną atmosferę, którą współtworzą lokalni artyści. Jednym z najbardziej charakterystycznych punktów na spacerowej mapie dzielnicy był dotąd Park Fosa i Stoki Cytadeli, gdzie w dawnym zakolu rzeki Drny „płynął” pleciony „Wioślarz”. Ta unikalna rzeźba typu land art, wykonana z naturalnych materiałów, stała się dla mieszkańców kimś więcej niż tylko instalacją – była niemym strażnikiem nadrzecznego krajobrazu. Niestety, pierwsze dni stycznia 2026 roku przyniosły informacje, że wiklinowy posąg został zdewastowany.
Artystyczny dialog z naturą przerwany brutalną siłą
Historia „Wioślarza” rozpoczęła się w drugiej połowie 2020 roku, kiedy to Jan Sajdak, utalentowany rzeźbiarz i absolwent warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, postanowił ożywić dolinę Drny swoją pracą dyplomową. Artysta, który w swojej twórczości łączy techniki rzeźbiarskie z wiedzą z zakresu etnologii i antropologii kulturowej, stworzył postać dynamiczną, zdającą się walczyć z niewidzialnym nurtem. Wykonana z wikliny i suchych badyli konstrukcja z założenia miała powoli niszczeć pod wpływem deszczu i wiatru, ostatecznie wracając do obiegu przyrody. Właśnie ta surowa forma i wyjątkowa aura, jaką roztaczał wokół siebie wioślarz, przyciągały tłumy spacerowiczów, czyniąc instalację jedną z najbardziej fotogenicznych rzeźb w stolicy.
Tajemnicze zniknięcie i smutny finał w śniegu
Wydarzenia przybrały dramatyczny obrót we wtorek, 6 stycznia. Początkowo doniesienia wskazywały na zniknięcie rzeźby, co wywołało falę spekulacji o kradzieży. Informację o rzekomym „uprowadzeniu” dzieła jako pierwsze podało stowarzyszenie Miasto Jest Nasze, alarmując, że ani autor, ani zarządca terenu nie planowali demontażu instalacji. Prawda okazała się jednak znacznie bardziej przygnębiająca. „Wioślarz” nie został skradziony przez kolekcjonera czy złodzieja materiałów. Został odnaleziony niedaleko swojej stałej lokalizacji, powalony i porzucony w śniegu. Widok był przejmujący – postać, która przez lata dumnie dzierżyła wiosło, leżała teraz z brutalnie powyłamywanymi nogami i zdruzgotaną konstrukcją.