Wreszcie jest, wyczekiwany przez wielu otworzył swoje podwoje. W piątek 28 listopada ruszył pierwszy taki Jarmark Warszawski. Jakie są główne atrakcje? Czy Warszawiacy dobrze przyjęli nowość? „Życie Warszawy” zrobiło szybki rekonesans.
Po frekwencji pod PKiN widać, że stwierdzenie o niecierpliwym oczekiwaniu nie jest przesadą. I choć pogoda nie rozpieszczała, wielu Warszawiaków postanowiło spędzić piątkowy wieczór na Jarmarku Warszawskim wśród straganów z wielorakim asortymentem.
Reklama
Reklama
Jarmark Warszawski pod PKiN. Czas pokaże czy stanie się jednoroczną efemerydą, czy wpisze się na stałe w krjobraz miasta
Foto: Mateusz Błażkow
Tylko VIP-y płacą fortunę na Diabelskim Młynie
Widocznym znakiem, że na dawnym Placu Defilad coś się dzieje była metamorfoza Pałacu Kultury i Nauki w wielką zieloną choinkę. Towarzyszem zielonego gigadrzewka stała się ogromna czerwona bombka, czyli wielki Diabelski Młyn. To on jest największą atrakcją Jarmarku Warszawskiego. Imponuje rozmiarem, a także wyróżniał się w piątek kolejką chętnych, którym nie przeszkadzało przeszło półgodzinne oczekiwanie do kasy na sporym zimnie.
DIableski Młyn imponuje swoimi rozmiarami, zwłaszcza, gdy podejdzie się bliżej
Foto: Mateusz Błażkow
Warto przy okazji dodać, że jedna przejażdżka to trzy obroty koła za którą dorośli płacą 45 zł, a dzieci do 120 cm wzrostu 30 zł. Zwolennicy samodzielnej podróży w przestrzeni po okręgu w ramach biletu VIP płacą 200 zł. Dużo to czy mało, wobec rozmiarów Diabelskiego Młyna i jego debiutu w Warszawie, Czytelnicy muszą osądzić sami.
Reklama
Reklama
Reklama
Karuzela dla najmłodszych za darmo
Drugą atrakcją, która także przeżywała oblężenie, choć znacznie mniejsze niż Diabelski Młyn, jest choinka-karuzela. Goście Jarmarku, którzy zasiadają w gondolach-bombkach, za przyjemność wirowania wokół świątecznego drzewka muszą zapłacić 25 zł bez różnicy pomiędzy dorosłymi a dziećmi.
Chętnych na przejażdżkę gondolą-bombką w pierwszy dzień Jarmarku nie brakowało
Foto: Mateusz Błażkow
Przerażonym kosztami rodzinnej wycieczki trzeba donieść, że jest jeszcze jedna wirująca atrakcja – urocza karuzela w stylu retro dla najmłodszych kompletnie za darmo i w piątek praktycznie bez kolejki.
Wytchnienie dla portfeli rodziców - karuzela w stylu retro całowiecie za darmo. W pierwszy piątek bez kolejki
Foto: Mateusz Błażkow
Kiełbaski, ozdoby i czapeczki
Dość jednak opowieści o ruchu obrotowym. Wśród wielkiej liczby straganów, które oferują jedzenie tradycyjnie związane ze świątecznymi jarmarkami (kiełbaska na ciepło za 30 zł) oraz inne specjały (mini hamburgery za niemal 40 zł), z napojami także alkoholowymi na czele z grzańcem (25 zł za kubek), ozdobami świątecznymi, biżuterią oraz odzieżą na czas zimowy w postaci czapek, rękawiczek i szalików, znajdziemy także stoisko bukmacherskie oraz wielki box do sprawdzenia się w umiejętnościach piłkarskich. Są także inne atrakcje związane z komórkową fotografią, a wokół krążą Święci Mikołajowie.
Wśród rzeczywiście ogromnej liczby straganów znalazł się i ten - z ceramiką
Foto: Mateusz Błażkow
Reklama
Reklama
Swobodny ruch w skocznym rytmie
Teren, na którym ustawiony jest Jarmark jest naprawdę duży i dobrze absorbuje licznych gości. Tłok utrudniający przemieszczanie się pojawiał się w inaugurujący piątek jedynie w dwóch-trzech miejscach, w pozostałych częściach swoboda ruchu była zachowana. Pewnym dysonansem jest próba organizatorów pogodzenia różnych muzycznych gustów. Kakofonia setów przygrywającego ze sceny DJ-a, muzyki łatwej i przyjemnej z kolędami staje się chwilami męcząca. Jednak sporej grupie odwiedzających raczej to nie przeszkadza.
Wśród odwiedzających, szczególnie tych młodszych, byli także amatorzy setu DJ-a. Chłod nie przeszkadzał grającemu i odbiorcom.
Foto: Mateusz Błażkow
Pod czujnym okiem
Wobec pojawiających się od kilku lat informacji o atakach na jarmarki świąteczne w Europie Zachodniej warto wskazać, że wszystkie wspomniane wcześniej atrakcje odbywają się pod czujnym okiem służb. Ochronę i policję oraz urządzenia służące do monitorowania widać, ale wśród zwiedzających nie da się wyczuć jakiegokolwiek poczucia zagrożenia.
Nad bezpieczeństwem odwiedzających Jarmark Warszawski czuwają służby wyposażone między innymi w takie zestawy kamer
Foto: Mateusz Błażkow
Uwaga, był ta też Grinch, ale nic nie wspominał, że Świąt ma nie być. Zresztą zaraz potem poszedł do jednej z toalet, a tych na Jarmarku nie brakuje i to jestw porządku.
Wiele osób nie przepuściło okazji do wspólnej fotografii z Grinchem