Pomiędzy ambitnymi planami rozwoju polskiego sportu a ochroną jednego z najcenniejszych skarbów przyrody w Warszawie istnieje poważny konflikt. Ministerstwo Sportu i Turystyki, Centralny Ośrodek Sportu oraz AWF ogłosiły podpisanie listu intencyjnego w sprawie budowy Narodowego Centrum Sportu. Ma to być strategiczna inwestycja, która zapewni polskim sportowcom przygotowującym się do igrzysk olimpijskich zaplecze na światowym poziomie. Problemem jest jednak wybrana lokalizacja – otulina Lasu Bielańskiego, będącego rezerwatem przyrody. Sprawa budzi protesty naukowców i mieszkańców, którzy obawiają się nieodwracalnych szkód środowiskowych.
Ambitna wizja sportowa
Planowana inwestycja to gigantyczny kompleks, mający połączyć funkcje treningowe, edukacyjne i badawcze. Zgodnie z oficjalnymi planami, w ramach projektu, którego zakończenie przewidziano na 2031 rok, mają powstać cztery nowoczesne obiekty: wielofunkcyjna hala sportowa z bieżnią lekkoatletyczną, basen olimpijski z regulowaną głębokością, internat dla sportowców w standardzie hotelu oraz budynek biurowo-konferencyjny. Centrum ma służyć wyłącznie sportowcom, studentom i naukowcom, co według Ministerstwa ma minimalizować jego wpływ na otoczenie.
Las Bielański pod ostrzałem
Dla wielu warszawiaków i przyrodników lokalizacja ta jest absolutnie niedopuszczalna. Las Bielański to unikalna pozostałość dawnej Puszczy Mazowieckiej, obszar Natura 2000 i dom dla setek gatunków roślin i zwierząt, w tym zagrożonych wyginięciem chrząszczy takich jak pachnica dębowa i kozioróg dębosz. To także miejsce, gdzie rosną 300-letnie dęby. Krytycy projektu alarmują, że prace budowlane i powstanie tak dużego kompleksu doprowadzą do poważnych konsekwencji. Główną obawą jest obniżenie poziomu wód gruntowych, które już teraz jest krytycznym zagrożeniem. Jak twierdzą protestujący, budowa podziemnych parkingów i ciągów komunikacyjnych może być gwoździem do trumny dla cennego drzewostanu. Do tego dochodzi wycinka drzew, hałas, zanieczyszczenia i ryzyko naruszenia stabilności Skarpy Warszawskiej.