Portal Rynek Zdrowia przeanalizował wyniki kontroli prowadzonych przez NFZ w Szpitalu Południowym, który obecnie znajduje się pod lupą nie tylko Funduszu, ale także Centralnego Biura Antykorupcyjnego i prokuratury.
Jak wynika z ustaleń portalu, jedna z wcześniejszych kontroli dotyczyła oddziału, którym kierował dr Emil Jędrzejewski. Lekarz został później sygnalistą i publicznie mówił o nieprawidłowościach, które dziś są przedmiotem zainteresowania służb. Wśród zgłaszanych przez niego problemów znalazły się m.in. przyjmowanie pacjentów poza kolejnością w ramach tzw. saloników VIP oraz zastrzeżenia dotyczące czasu pracy i wynagrodzeń lekarzy.
NFZ zakwestionował rozliczenia świadczeń w Szpitalu Południowym
Jak ustalił Rynek Zdrowia, w latach 2019-2025 Narodowy Fundusz Zdrowia przeprowadził w Szpitalu Południowym dwie kontrole. Ostatnia z nich dotyczyła rozliczeń świadczeń wykonanych na oddziale chirurgii ogólnej od 1 stycznia do 31 grudnia 2024 r. i trwała od czerwca do września ubiegłego roku.
Część świadczeń została nieprawidłowo zakwalifikowana do rozliczenia, co skutkowało wypłatą wyższego finansowania, niż wynikało z obowiązujących zasad. Fundusz oszacował wartość zakwestionowanych rozliczeń na 1 134 490,94 zł. Kwota ta wraz z odsetkami została następnie potrącona z należności przysługujących szpitalowi.
W czasie objętym kontrolą funkcję ordynatora Zespołu Oddziału Chirurgii Ogólnej i Proktologicznej pełnił dr Emil Jędrzejewski.
W rozmowie z Rynkiem Zdrowia lekarz powiedział, że kontrola obejmowała wyłącznie zabiegi proktologiczne.
– Ten sam zespół rozliczał te zabiegi w ten sam sposób przez kilka lub kilkanaście lat – powiedział.
Dodał, że po przeniesieniu oddziałów ze Szpitala Solec do Szpitala Południowego przejął kierowanie zespołem proktologicznym, a kontrola dotyczyła właśnie tego obszaru działalności.
Jędrzejewski: sposób rozliczeń z NFZ funkcjonował od lat
Sprawa zwraca uwagę również dlatego, że – jak wcześniej ujawnił sam lekarz – jego wynagrodzenie było częściowo uzależnione od wyników finansowych oddziału. W wywiadzie dla Kanału Zero mówił, że zawarta ze Szpitalem Południowym umowa przewidywała premię w wysokości 10 proc. zysku wypracowanego przez oddział chirurgii.
Teoretycznie zakwestionowanie rozliczeń przez NFZ mogłoby rodzić pytania o wpływ na jego wynagrodzenie. W rozmowie z Rynkiem Zdrowia Jędrzejewski przekonywał jednak, że błędy w kwalifikacji świadczeń nie miały wpływu ani na wynik finansowy oddziału, ani na wysokość jego wynagrodzenia.
Wyjaśnił, że oddział realizował tzw. nadwykonania, czyli wykonywał więcej świadczeń, niż przewidywał kontrakt z NFZ. Według niego Fundusz nie rozliczył wszystkich tych świadczeń, a kwota 1,1 mln zł została jedynie potrącona z należności za nadwykonania.
– To wirtualne pieniądze – powiedział Rynkowi Zdrowia.
Jednocześnie przyznał, że nie zajmował się rozliczeniami z NFZ ani wyliczaniem wyniku finansowego oddziału. Jak podkreślił, otrzymywał jedynie gotowe informacje o osiągniętym wyniku.
Jędrzejewski zaznaczył również, że jako ordynator odpowiadał za kodowanie wykonywanych zabiegów.
W rozmowie z Rynkiem Zdrowia wyjaśnił, że przez wiele lat stosowano identyczny sposób kwalifikowania procedur, natomiast dopiero podczas kontroli NFZ uznał, że część zabiegów powinna zostać zakwalifikowana do niżej wycenianej grupy świadczeń.
– Kodowanie było dokładnie takie samo w ostatnich kilku latach. NFZ, szukając pieniędzy, uznał, że część zabiegów powinna być zakwalifikowana w inny sposób, że powinny to być zabiegi średnie, a nie duże. Nie znając konkretnych przypadków, Fundusz obniżył wycenę wykonanych procedur – powiedział.