W stolicy Strefa Czystego Transportu (SCT) jest oznaczona przez znaki drogowe D-54 „strefa czystego transportu” oraz D-55 „koniec strefy czystego transportu”.
Z ulicy Grenadierów na Pradze Południe zniknęły znaki informujące o wjeździe do Strefy Czystego Transportu. Ale nie na zawsze.
– Trwa tam właśnie remont i to zupełnie normalne, że wykonawca likwiduje tymczasowo znaki, które akurat kolidują z pracami. Po zakończeniu robót wszystkie znaki wrócą na swoje miejsce – zapewnia Maciej Dziubiński, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie. Ale przyznaje, że są przypadki dewastacji tych znaków, choć zdarza się to, sporadyczne.
Reklama
Reklama
Jak ustaliło „Życie Warszawy”, powód zniknięcia znaków na ul. Grenadierów jest zupełnie prozaiczny. Remont.
Foto: Janina Blikowska
Gdzie się podziały znaki SCT z Grochowa?
Strefa Czystego Transportu w Warszawie była pierwszą w Polsce i w tej części Europy. Obowiązuje od 1 lipca 2024 r. Na razie obejmuje ok. 7 proc. miasta. To całe Śródmieście oraz fragmenty sąsiednich dzielnic.
Wjazd do SCT jest kontrolowany przez kamery z funkcją wykrywania tablic rejestracyjnych oraz wyrywkowe patrole policji i straży miejskiej. Pojazdy muszą spełniać określone normy emisji spalin, a w przypadku osób z niepełnosprawnością istnieją wyjątki od zakazu wjazdu.
Pierwszy etap dotyczy zaledwie 2 proc. samochodów – z silnikami benzynowymi niespełniającymi normy Euro 2 (starszych niż 27 lat) i silnikami dieslowskimi niespełniającymi normy Euro 4 (starszych niż 18 lat).
Reklama
Reklama
Reklama
Do SCT już nie mogą wjeżdżać samochody benzynowe wyprodukowane przed 2000 rokiem (lub niespełniające normy Euro 3). A w przypadku aut z silnikiem diesla wyprodukowanych przed 2009 rokiem (lub niespełniających normy Euro 5).
Foto: mat. pras.
Drugi, który wszedł od Nowego Roku, zakłada, że do SCT już nie mogą wjeżdżać samochody benzynowe wyprodukowane przed 2000 rokiem (lub niespełniające normy Euro 3). Mówimy tu o autach starszych niż 26 lat.
A w przypadku aut z silnikiem diesla wyprodukowanych przed 2009 rokiem (lub niespełniających normy Euro 5). Zakaz obejmuje diesle starsze niż 17 lat.
W stolicy Strefa Czystego Transportu (SCT) jest oznaczona przez znaki drogowe D-54 „strefa czystego transportu” oraz D-55 „koniec strefy czystego transportu”.
Na Pradze Południe takie znaki ustawiono m.in. przy Kinowej czy ul. Grenadierów. A z tego ostatniego miejsca, jak donoszą nam mieszkańcy, właśnie zniknęły.
Ten fakt wywołał olbrzymią dyskusję na jednej z lokalnych grup w mediach społecznościowych. – Pewnie wywieźli na Bliski Wschód, żeby ograniczyć zanieczyszczenie powietrza z rakiet balistycznych – jawnie kpi jeden z internautów.
Reklama
Reklama
Inne komentarze są ostrzejsze: „Do likwidacji ta głupota”, „No może wreszcie!!!”, czy „Mieszkańcy to już mają dosyć tego cyrku zwanego SCT”.
Niektóre uderzają wprost w prezydenta stolicy: „Niech Trzaskowski szykuje sobie taczkę” – napisał jeden z internautów, nawiązując do krakowskiej akcji z referendum w sprawie odwołania prezydenta tego miasta Aleksandra Miszalskiego i Rady Miasta Krakowa.
A wniosek złożono m.in. po tym, jak w tym roku w Krakowie wprowadzono Strefę Czystego Transportu, która obejmuje niemal całe miasto.
Ulica w remoncie, to znaki znikają
Jak ustaliło „Życie Warszawy”, powód zniknięcia znaków na ul. Grenadierów jest zupełnie prozaiczny. Remont.
– To zupełnie normalne, że wykonawca likwiduje tymczasowo znaki, które akurat kolidują z pracami. Po zakończeniu robót wszystkie znaki wrócą na swoje miejsce – mówi Maciej Dziubiński, rzecznik ZDM w Warszawie.
Remont ulicy Grenadierów rozpoczął się w ub. roku. Jest efektem m.in. projektu z budżetu obywatelskiego. Dzięki temu między al. Stanów Zjednoczonych a al. Waszyngtona powstaną pasy rowerowe.
Reklama
Reklama
Ale nie tylko. Prace obejmą też wymianę nawierzchni, a także poszerzenie chodników, co pozwoli na sprawniejsze i bezpieczniejsze poruszanie się pieszych, zwłaszcza w godzinach największego ruchu.
Przy skrzyżowaniach z ul. Cyraneczki oraz ul. Kirasjerów powstaną przebudowane przejścia dla pieszych. Zostaną one dostosowane do potrzeb osób starszych, rodziców z wózkami i osób z niepełnosprawnościami
Foto: Janina Blikowska
Przy skrzyżowaniach z ul. Cyraneczki oraz ul. Kirasjerów powstaną przebudowane przejścia dla pieszych. Zostaną one dostosowane do potrzeb osób starszych, rodziców z wózkami i osób z niepełnosprawnościami – przewidziano m.in. obniżone krawężniki oraz czytelniejsze oznakowanie. To odpowiedź na postulaty mieszkańców, zgłaszane wielokrotnie podczas spotkań osiedlowych.
Powstające pasy rowerowe zostaną podłączone do trasy rowerowej wzdłuż al. Stanów Zjednoczonych oraz w ciągu dalszego odcinka ul. Grenadierów. Pas na północ poprowadzi do ul. Kirasjerów. Dla jadących na południe będzie rozpoczynać się na wysokości ul. Cyraneczki.
Wyznaczona też zostanie śluza rowerowa ułatwiająca skręt w lewo w ul. Kirasjerów, na której jest już wdrożony kontraruch rowerowy.
ZDM zapowiedział też zrobienie porządku z parkowaniem po zachodniej stronie ulicy, aby zawsze była możliwość ustąpienia miejsca ambulansowi. – Dziś kierowcy zastawiają tamtejszy chodnik – również nielegalnie – który jest zbyt wąski na postój samochodów. Dlatego pojawią się słupki oraz zakazy zatrzymywania, a piesi odzyskają zabierane przez auta miejsce – zapowiadał ZDM.
Poza tym powstanie zupełnie nowy przystanek w rejonie skrzyżowania z al. Waszyngtona. Z kolei już istniejący przystanek „Szpital Grochowski” 01 (w stronę ul. Grochowskiej) zostanie przeniesiony za skrzyżowanie z ul. Kirasjerów. Wszystkie te zmiany znacząco poprawią komunikację w tym rejonie oraz dojazd do szpitala. Po zimowej przerwie ZDM wznowił prace na ul. Grenadierów.
Znaki SCT są niszczone, ale nie tak często jak w Krakowie
W Krakowie, gdzie SCT wprowadzono na początku roku, już kilkakrotnie niszczono znaki zapowiadające strefę. Tylko pod koniec lutego odnotowano zniszczenie 12 znaków, a Zarząd Dróg Miasta Krakowa wyliczył straty związane z niszczeniem, usuwaniem czy uszkadzaniem oznakowania na prawie 41 tys. zł.
Reklama
Reklama
Warszawa też nie jest wolna od takich dewastacji, ale ich skala jest znacznie mniejsza. – To są naprawdę jednostkowe przypadki – dewastacje znaków SCT zdarzają się tak samo jak w przypadku wszystkich innych znaków – zapewnia Maciej Dziubiński z ZDM.