Początkowo mieszkańcy próbowali wziąć sprawy w swoje ręce, zgłaszając remont kładki do Budżetu Obywatelskiego. Projekt został jednak odrzucony przez urzędników, ponieważ realny koszt inwestycji gwałtownie wzrósł. Z pierwotnie zakładanego 1 mln zł kwota urosła do ponad 3 mln zł, co wielokrotnie przekraczało limity przewidziane dla pojedynczych zadań w tym mechanizmie.
Dzielnica Praga-Południe przez długi czas argumentowała, że tak wysoki wydatek na jedną kładkę jest niemożliwy do sfinansowania z lokalnych środków, co doprowadziło do wieloletniego impasu i narastającej frustracji mieszkańców.
Głos ulicy kontra tempo inwestycji
Długotrwały brak działań ze strony miasta spotkał się ze zdecydowaną reakcją strony społecznej. Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze oraz lokalne organizacje z Kamionka uczyniły z zamkniętej przeprawy symbol urzędniczej niemocy, nadając jej ironiczną nazwę „Mostek Nieudolności”.
Aktywiści regularnie organizowali happeningi, w tym „urodziny” zamknięcia kładki, aby przypominać władzom o niedotrzymanych obietnicach. W swoich komunikatach mieszkańcy punktowali rażący kontrast między tempem wielkich inwestycji a brakiem postępów przy małym mostku.
Podnoszono argumenty, że w czasie, gdy kładka nad Kanałem Wystawowym pozostaje zagrodzona płotami przez lata, miasto potrafiło w przeszłości w 8 miesięcy odbudować spalony Most Łazienkowski czy postawić od podstaw nowoczesną kładkę pieszo-rowerową przez Wisłę.
Miasto polega na deweloperze
Przełom w sprawie nastąpił dopiero dzięki zaangażowaniu kapitału prywatnego. Pod koniec 2024 roku miasto sfinalizowało porozumienie z firmą Moderna Holding, która w sąsiedztwie parku realizuje inwestycję mieszkaniową Kanwa. Na mocy przepisów ustawy o drogach publicznych, deweloper został zobowiązany do sfinansowania i przeprowadzenia modernizacji kładki w ramach tak zwanego offsetu inwestycyjnego.
To rozwiązanie pozwoliło odciążyć budżet dzielnicy i dało nadzieję na realne zakończenie problemu. Nowa konstrukcja ma być znacznie bardziej funkcjonalna niż jej poprzedniczka – zaplanowano zwiększenie szerokości do pięciu metrów, co ma pozwolić na bezkolizyjne współistnienie ruchu pieszego i rowerowego.
Mimo podpisanego porozumienia, proces przygotowawczy nie przebiegał gładko. Pod koniec 2025 roku aktywiści alarmowali, że mimo upływu roku od zawarcia umowy, projekt techniczny wciąż nie został ukończony.
Inwestycja musi bowiem pogodzić interesy wielu stron, w tym MPWiK, Wód Polskich oraz Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, który sprawuje pieczę nad historycznym układem Parku Skaryszewskiego. To właśnie te skomplikowane uzgodnienia projektowe stały się oficjalnym powodem dalszego przesuwania terminów.
Ostatnia prosta i nowe ryzyko
Najnowsze informacje w sprawie kładki przyniosła interpelacja radnego Damiana Kowalczyka z lutego 2026 roku. W odpowiedzi na zapytania o brak widocznych prac, wiceprezydent Warszawy Tomasz Mencina potwierdził, że modernizacja zostanie przeprowadzona przez dewelopera, a obecnie wciąż trwają prace projektowe.
Z oficjalnego harmonogramu wynika, że fizyczne rozpoczęcie robót budowlanych ma nastąpić w lipcu 2026 roku, a ich zakończenie zaplanowano na grudzień tego samego roku.
Choć wyznaczenie konkretnych dat wydaje się sukcesem, w dokumentach pojawiła się istotna uwaga, która studzi optymizm mieszkańców. Władze miasta zastrzegły, że z uwagi na skomplikowany proces projektowy, wskazane terminy mogą ulec aneksowaniu.
Oznacza to, że grudzień 2026 roku nie jest datą ostateczną, a kolejne problemy techniczne mogą ponownie przesunąć otwarcie „Mostka Nieudolności”. Na ten moment ciężar finansowy i realizacyjny spoczywa w całości na deweloperze, a mieszkańcom pozostaje baczne obserwowanie placu budowy w nadchodzących miesiącach letnich.