Remont basenów przy Namysłowskiej rozpoczął się lokalnym skandalem. Mieszkańcy pobliskiego osiedla otrzymali 48-godzinne ultimatum: natychmiastowe usunięcie aut pod groźbą ich odholowania. Dla wielu lokatorów, pozbawionych z dnia na dzień jedynych dostępnych miejsc postojowych, wymarzona inwestycja stała się komunikacyjnym dramatem.
Długo wyczekiwana modernizacja basenów w Ośrodku Namysłowska staje się faktem, jednak jej inauguracja odbywa się w atmosferze skandalu komunikacyjnego. Choć mieszkańcy Pragi-Północ od lat liczyli na odnowienie niszczejącego kompleksu basenowego, dzisiejszy poranek przyniósł wielu z nich konieczność pilnego usunięcia samochodów z terenu, który przez lata służył im za miejsce postojowe.
Reklama
Reklama
Decyzja o zajęciu parkingu pod zaplecze budowy zapadła nagle, a wyznaczony na 26 lutego, termin ostatecznego opuszczenia parkingu wywołał falę oburzenia wśród sąsiadów z pobliskich bloków.
Inwestycja za miliony złotych i nowa wizja obiektu
Projekt modernizacji Ośrodka Namysłowska to przedsięwzięcie o ogromnej skali, na które Rada Warszawy zarezerwowała w budżecie kwotę 66,5 mln zł. Pierwszy etap prac, który właśnie się rozpoczyna, zakłada całkowitą rozbiórkę starego, niszczejącego budynku pływalni i zastąpienie go nowoczesną konstrukcją.
Prace rozpoczną się od rozbiórki istniejącego, niszczejącego budynku pływalni
Foto: mat. pras.
Reklama
Reklama
Reklama
Nowy obiekt ma być centrum rekreacji o wysokim standardzie, oferującym basen sportowy z trybunami, niecki rekreacyjne ze zjeżdżalniami oraz rozbudowane saunarium z unikalnym ogrodem zewnętrznym.
W kompleksie przewidziano budowę zjeżdżalni wodnych oraz trybun dla publiczności
Foto: mat. pras.
Plan przewiduje także stworzenie Miejsca Aktywności Sportów Miejskich z przestrzenią dla fanów skateboardingu oraz strefą dla food-trucków. Całość ma dopełnić ogólnodostępna restauracja, która według założeń architektów będzie pełnić funkcję lokalnego miejsca spotkań. Zgodnie z harmonogramem inwestycji, pierwsi pływacy mają skorzystać z obiektu w pierwszym kwartale 2028 roku.
W nowym obiekcie znajdzie się strefa saunarium z ogrodem
Foto: mat. pras.
Parkingowa pułapka na pobliskim osiedlu
Mimo imponujących wizualizacji nowoczesnego kompleksu, początek robót oznacza potężne problemy dla zmotoryzowanych lokatorów okolicznych bloków. Likwidacja miejsc postojowych dotyczy rozległego ciągu terenu, który rozciąga się od ulicy Starzyńskiego, wzdłuż budynków szkolnych, aż do wysokości ulicy Karola Linneusza.
Sytuacja jest szczególnie dotkliwa, ponieważ właśnie ten parking był wskazywany jako główne rozwiązanie alternatywne po wprowadzeniu w tej części dzielnicy Strefy Płatnego Parkowania Niestrzeżonego. Mieszkańcy budynków przy Starzyńskiego 10 i 12 czują się oszukani, ponieważ z dnia na dzień odebrano im jedyną legalną możliwość parkowania w pobliżu miejsca zamieszkania.
Reklama
Reklama
Komunikacja ze strony inwestora została ograniczona do wywieszenia ogłoszeń za wycieraczkami aut i na ogrodzeniach, dając właścicielom pojazdów zaledwie czterdzieści osiem godzin na reakcję pod groźbą odholowania auta.
Grafika udostępniona przez radnego obrazuje skalę likwidacji miejsc parkingowych
Sąsiedzi z osiedla argumentują, że dla wielu z nich posiadanie samochodu w bliskiej okolicy domu nie jest luksusem, lecz warunkiem koniecznym do normalnego funkcjonowania. Jedna z mieszkanek podkreśla, że próbowała znaleźć inne rozwiązanie, sprawdzając dostępność płatnych miejsc na okolicznych parkingach, między innymi przy ulicy Skoczylasa, jednak dowiedziała się, że od lat nie są tam przyjmowane nawet zapisy na listy rezerwowe. „Dla mnie samochód to jedyna możliwa forma transportu na co dzień i konieczność, nie fanaberia” – zaznacza internautka.
Lokatorzy wskazują na fakt, że likwidacja parkingu bez zapewnienia jakiejkolwiek alternatywy to w rzeczywistości przerzucenie problemu na sąsiednie ulice, na przykład w okolice Placu Hallera, gdzie deficyt miejsc postojowych już teraz jest ogromny. „Mieszkam niedaleko, to okolice Placu Hallera, i ta sytuacja budzi mój ogromny niepokój. Jeśli mieszkańcom zlikwiduje się z dnia na dzień kilkadziesiąt miejsc parkingowych, to oczywiste jest, że będą szukać miejsc w pobliskch rejonach – m.in. u nas. Mam abonament mieszkańca w ramach Strefa Płatnego Parkowania Niestrzeżonego i już teraz często trudno znaleźć miejsce. Co będzie, kiedy nagle dojdzie kilkadziesiąt dodatkowych aut?” – czytamy we wpisie kolejnego z mieszkańców Pragi.
Wśród mieszkańców dominuje przekonanie, że miasto nie przewidziało skutków swojej decyzji, a chaos parkingowy uderzy w rodziny z dziećmi oraz osoby starsze, dla których brak możliwości dojazdu pod dom stanowi barierę nie do pokonania.
Interwencja radnego i postulaty do władz miasta
W sprawę zaangażował się praski radny Kamil Ciepieńko, który oficjalnie wystąpił do Aktywnej Warszawy oraz władz dzielnicy z prośbą o interwencję. Radny argumentuje, że trzy dni to zdecydowanie za mało czasu na znalezienie nowych miejsc postojowych w rejonie, gdzie wieczorne parkowanie od dawna graniczy z cudem. W swoim apelu zwraca uwagę na barierę biurokratyczną, ponieważ w tak krótkim terminie mieszkańcy nie mają nawet szansy na wyrobienie abonamentu w strefie płatnego parkowania. Głównym postulatem podnoszonym przez stronę społeczną jest wydłużenie czasu na reorganizację oraz rozważenie pozostawienia do dyspozycji lokatorów przynajmniej północnej części placu przy ulicy Starzyńskiego. Według radnego inwestycja jest ważna i potrzebna, jednak nie może być realizowana kosztem elementarnego spokoju i potrzeb obecnych mieszkańców.
Reklama
Reklama
Pytania o przyszłość lokalnej infrastruktury
Właśnie dziś, 26 lutego, przypada start inwestycji. Tym samym weszła ona w graniczny etap, w którym zapowiedzi o usuwaniu pojazdów na koszt właścicieli mogą stać się rzeczywistością. Kontrast między estetycznymi wizualizacjami przyszłego kompleksu a nerwową atmosferą na osiedlowym parkingu pokazuje brak odpowiedniego dialogu na linii miasto-obywatel.
Wśród lokalnej społeczności narasta sceptycyzm co do zapewnień o tymczasowości tych utrudnień. Wielu komentujących wyraża obawę, że raz zlikwidowany parking nie wróci już na swoje miejsce po zakończeniu budowy w 2028 roku. Obecnie oczy mieszkańców zwrócone są na Urząd Dzielnicy Praga-Północ oraz Burmistrz Gabrielę Szustek, od których oczekuje się wypracowania kompromisu, który pozwoli na budowę basenu bez paraliżowania życia setek osób.