W wydanym 31 stycznia komunikacie Komenda Stołeczna Policji potwierdziła, że kierujący pojazdem funkcjonariusz wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle, używając sygnałów uprzywilejowania bez posiadanych do tego uprawnień. Do wypadku doszło podczas transportu osób zatrzymanych dzień wcześniej na Ursynowie w związku z rozbiciem grupy przestępczej. W radiowozie znajdowała się 18-letnia Anastazja, która miała ręce skute kajdankami z tyłu i nie miała zapiętych pasów bezpieczeństwa. Choć początkowo przewożono ją jako osobę zatrzymaną, dzień po wypadku śledczy zmienili jej status na pokrzywdzoną i ofiarę handlu ludźmi.
Status procesowy zatrzymanych kobiet
Zgodnie z informacją przekazaną przez Policję, 18-latka oraz druga kobieta zostały zatrzymane 15 stycznia podczas działań przeciwko grupie przestępczej zajmującej się handlem ludźmi. W trakcie transportu do jednostki na warszawskiej Woli obie kobiety miały status osób zatrzymanych. Z tego powodu funkcjonariusze podjęli decyzję o założeniu im kajdanek na ręce trzymane z tyłu.
Dopiero dzień po wypadku, na podstawie analizy zgromadzonego materiału dowodowego, prokuratura uznała obie kobiety za osoby pokrzywdzone i ofiary działania rozbitej grupy. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, Piotr Skiba, potwierdził w rozmowie z mediami, że w momencie przewożenia do prokuratury istniało jedynie podejrzenie, że kobieta nie jest osobą pokrzywdzoną.