Miasto wskazuje, że tor powstał jako instalacja mrożona sztucznie i taką pozostaje do dziś, natomiast to nowa zabudowa mieszkaniowa sprawiła, że funkcjonujący od czterdziestu pięciu lat ośrodek stał się dla kogoś uciążliwy. Taka narracja pomija jednak istotny fakt: to te same organy miejskie, które dziś rozkładają ręce, wydawały przed laty pozwolenia na budowę osiedli w bezpośrednim sąsiedztwie toru.
Sugestia, jakoby mieszkańcy byli intruzami w strefie hałasu, wydaje się próbą przeniesienia odpowiedzialności za brak modernizacji na samych poszkodowanych.
Matematyka hałasu i zdrowie w cieniu „niewygody”
Miasto oficjalnie przyznaje, że normy hałasu są przekraczane o 6 decybeli. Zamiast jednak uznać to za naruszenie przepisów, urzędnicy nazywają ten stan rzeczy „niewygodą” i zestawia go z hałasem przy ruchliwych ulicach, gdzie przekroczenia są znacznie wyższe.
Radna Melania Łuczak alarmuje, powołując się na dane Światowej Organizacji Zdrowia, że taki hałas sprzyja chorobom układu krwionośnego i zaburzeniom emocjonalnym u dzieci, Ratusz zdaje się postrzegać sytuację jedynie przez pryzmat suchych liczb i porównań do miejskiego zgiełku.
Wielka polityka na lodowej tafli
W dokumencie nie zabrakło również mocnych akcentów politycznych, które mają uzasadnić wieloletnie opóźnienia w remoncie obiektu. Władze miasta wprost wskazują, że przebudowa Stegien mogła nastąpić już siedem lat temu, gdyby nie blokowanie środków finansowych przez ministrów poprzedniego rządu. Według przedstawicieli Ratusza dopiero po zmianie sytuacji politycznej zadanie to zostało „odmrożone”, a finansowanie rządowe ostatecznie pozyskane. Choć spory na linii miasto-rząd były faktem, dla mieszkańca Mokotowa, który od 2022 roku bezskutecznie prosi o ciszę, polityczne przerzucanie się winą jest marnym pocieszeniem. Informacja o tym, że 7 listopada 2025 roku zawarto umowę na prace projektowe, brzmi obiecująco, ale wciąż dotyczy przyszłości, która dla wielu jest zbyt odległa.
Sprawne agregaty, które nie dają spać
Ciekawy wątek dotyczy stanu technicznego obecnych urządzeń. Miasto kategorycznie zaprzecza doniesieniom, jakoby agregaty nie były serwisowane z powodu braku pieniędzy. Zapewnia, że maszynownia przechodzi rygorystyczne kontrole Urzędu Dozoru Technicznego, posiada aktualne przeglądy i jest poddawana bieżącym naprawom przed każdym sezonem.
Prowadzi to do paradoksalnego wniosku: system mrożenia jest sprawny i utrzymywany zgodnie ze sztuką, a mimo to regularnie łamie normy hałasu i uniemożliwia ludziom regenerację.
Dwa lata w oczekiwaniu
Docelowe rozwiązanie problemu jest już nakreślone w planach inwestycyjnych. Modernizacja toru przewiduje całkowite schowanie maszynowni z agregatami na poziom minus jeden obiektu. Ten zabieg ma radykalnie wyeliminować hałas emitowany do otoczenia. Niestety, droga do tego celu jest jeszcze długa i wyboista.
Po zakończeniu projektowania konieczne będzie uzyskanie pozwolenia na budowę, a dopiero potem ogłoszony zostanie przetarg na właściwe prace. Zgodnie z harmonogramem spokój na Stegnach nadejdzie najwcześniej pod koniec 2027 roku. W oficjalnym piśmie Ratusza brakuje jakiejkolwiek deklaracji dotyczącej działań doraźnych, które mogłyby ulżyć mieszkańcom w międzyczasie.