Choć warunki do obserwacji w rozświetlonej metropolii były wymagające, wielu obserwatorom udało się uwiecznić to kolorowe widowisko na fotografiach – co udowadniali w sowich mediach społecznościowych.
Mechanizm powstawania świetlnego spektaklu
Zorza polarna to efekt zderzenia naładowanych cząstek wiatru słonecznego z atomami gazów znajdujących się w ziemskiej atmosferze. Pole magnetyczne planety kieruje te cząstki w okolice biegunów, gdzie na wysokości od 80 do 300 kilometrów wchodzą one w reakcje z tlenem i azotem. Proces ten uwalnia fotony światła o różnych barwach.
Kolorystyka zjawiska zależy bezpośrednio od rodzaju gazu oraz wysokości, na której dochodzi do zderzeń. Tlen najczęściej odpowiada za barwę zieloną i czerwoną, natomiast azot emituje odcienie purpury i bordowego. W rzadszych przypadkach interakcja z wodorem lub helem może nadać niebu odcienie niebieskie i fioletowe.
Trudne warunki obserwacyjne w mieście
Mimo że zorza polarna jest najlepiej widoczna w Skandynawii czy Kanadzie, przy silnej aktywności Słońca można ją dostrzec również w Polsce. Aby dowiedzieć się czy są szanse na udaną obserwację można weprzeć się wiedzą specjalistów z IMGW i ich dedykowanej strony. W nocy z 19 na 20 stycznia 2026 roku kluczowym czynnikiem była siła wiatru słonecznego. Obserwacje w Warszawie były utrudnione przez zjawisko zanieczyszczenia światłem, co sprawiło, że najlepsze widoki mieli mieszkańcy dzielnic peryferyjnych oraz rejonów o mniejszym natężeniu oświetlenia ulicznego.
Wielu hobbystów astronomii wykorzystało technologię, aby dostrzec barwy niewidoczne gołym okiem. Zdjęcia publikowane w sieci jeszcze przed północą potwierdziły, że dzięki zastosowaniu dłuższego czasu naświetlania w aparatach fotograficznych i smartfonach, udało się uzyskać wyraźne obrazy kolorowych łun nad stolicą.
Kolejna odsłona zimowej aury
Zjawisko stanowiło nietypowe urozmaicenie trwającej zimy, która w ostatnich dniach kojarzyła się głównie z niskimi temperaturami. Choć mroźna noc mogła zniechęcać do opuszczania domów, dla wielu osób spojrzenie w niebo okazało się nagrodą za wytrwałość. Relacje świadków i liczne fotografie dokumentujące to zdarzenie pokazują, że Warszawa rzadko, ale regularnie staje się punktem obserwacyjnym dla zjawisk o charakterze globalnym.