-6.7°C
1016.2 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Rekordowy atak zimy w Warszawie. Stolica pod śniegiem, jakiego nie widziano od 13 lat

Publikacja: 05.01.2026 07:50

Ostatni raz tak wysoka pokrywa śnieżna w Warszawie była notowana w styczniu 2013 r., czyli 13 lat te

Ostatni raz tak wysoka pokrywa śnieżna w Warszawie była notowana w styczniu 2013 r., czyli 13 lat temu

Foto: mat. pras.

Warszawa zmagała się ze śnieżycą, która w nocy z 4 na 5 stycznia 2026 roku zasypała miasto. To już kolejny w ciągu tygodnia potwierdzony przez IMGW rekordowy opad. Służby miejskie toczą walkę o przejezdność ulic przed nadejściem zapowiadanej przez synoptyków fali siarczystych mrozów.

Intensywne opady, które rozpoczęły się w niedzielne popołudnie, z każdą godziną przybierały na sile, zasypując warszawskie ulice solidną warstwą białego puchu. Sytuacja zmusiła służby miejskie do przejścia  w tryb pracy kryzysowej, a Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej oficjalnie potwierdził, że mamy do czynienia ze zjawiskiem o skali historycznej.

Dane IMGW. Śnieg, jakiego nie było od ponad dekady

Zgodnie z pomiarami stacji meteorologicznych z 4 stycznia, pokrywa śnieżna w stolicy osiągnęła poziom 23 centymetrów. Choć liczba ta sama w sobie robi wrażenie, to zestawienie jej z danymi historycznymi ukazuje prawdziwą skalę opadó. Ostatni raz tak grubą warstwę białego puchu notowano w Warszawie w styczniu 2013 roku, co oznacza, że obecna zima przełamała trzynastoletnią passę łagodnych opadów. Jednak to nie tylko grubość pokrywy niepokoi specjalistów. Eksperci z IMGW zwracają uwagę na wysoką zawartość wody w śniegu, która wynosi obecnie 26 litrów na każdy metr kwadratowy powierzchni. 

Taka charakterystyka opadu oznacza, że na dachy budynków, w tym wielkopowierzchniowych hal i centrów handlowych, napiera ogromny ciężar, przekraczający 26 kilogramów na każdy metr kwadratowy. Śnieg jest ciężki, mokry i lepki, co w połączeniu z porywistym wiatrem osiągającym prędkość do 70 kilometrów na godzinę, doprowadziło do powstania zasp. W wielu miejscach stolicy, szczególnie w rejonach odsłoniętych i na obrzeżach miasta, nawiany śnieg tworzy bariery nie do przebycia dla zwykłych osobówek. Ogranicza także widoczność i bezpieczeństwo na drogach.

Pełna mobilizacja służb miejskich

Zarząd Oczyszczania Miasta 4 stycznia o godz. 20:20 ogłosił akcję „Gamma”. Początkowo skupiono się na najbardziej newralgicznych punktach infrastruktury, czyli mostach, wiaduktach oraz stromych podjazdach, takich jak ulica Belwederska czy Tamka. Trzydzieści minut później, o godzinie 20:50, zdecydowano o rozszerzeniu operacji na wszystkie arterie, którymi poruszają się autobusy komunikacji miejskiej.

Reklama
Reklama

W ramach ogłoszonej akcji „Alfa” na ulice wyjechało 170 pługoposypwarek, które nieprzerwanie kursują po sieci liczącej 1500 km dróg. Praca kierowców ciężkiego sprzętu była jednak syzyfowa, gdyż każda odśnieżona trasa po kilkunastu minutach ponownie zostawała zasypana przez szalejącą wichurę.

Równolegle wciąż toczy się walka na chodnikach, przystankach i przy wejściach do stacji metra. Służby odpowiedzialne za tereny dla pieszych mają przed sobą gigantyczne wyzwanie, jakim jest uprzątnięcie 4 mln mkw. powierzchni. W wielu miejscach, ze względu na architekturę miasta i gęstą zabudowę, jedynym skutecznym narzędziem pozostają tradycyjne szufle, co sprawia, że pełne udrożnienie ciągów pieszych zajmie wiele godzin po ustaniu samej śnieżycy.

Poniedziałek w cieniu arktycznego uderzenia

Poranek 5 stycznia przywita warszawiaków wyjątkowo trudnymi warunkami podróży. Mimo tytanicznej pracy służb, pasażerowie muszą liczyć się z poważnymi utrudnieniami. Śnieżyca nie oszczędziła również transportu szynowego, gdzie największym problemem pozostają zamarzające rozjazdy tramwajowe oraz zasypane torowiska pociągów podmiejskich. Warto pamiętać, że poniedziałek poprzedza święto Trzech Króli, co wiąże się z feryjno-świątecznymi rozkładami jazdy, jednak przy takiej pogodzie planowe kursowanie jakiegokolwiek środka transportu stoi pod dużym znakiem zapytania.

To jednak nie koniec złych wiadomości pogodowych, ponieważ za frontem śnieżnym nadciąga fala arktycznego powietrza. Już w poniedziałkowy poranek temperatura odczuwalna w stolicy spadnie do około minus 10 stopni Celsjusza. Stanowi to ogromne zagrożenie dla bezpieczeństwa, gdyż mokre błoto pośniegowe i zalegająca na drogach woda zaczną błyskawicznie zamarzać. Jeśli służby nie zdążą usunąć ciężkiej masy śniegu przed gwałtownym spadkiem temperatury, Warszawa może zamienić się w gigantyczne lodowisko, na którym walka z oblodzeniem będzie wymagała użycia ogromnych ilości chemii drogowej.

Reklama
Reklama

Zagrożenia z góry i obowiązki mieszkańców

Ekstremalna aura nakłada również szczególne obowiązki na zarządców nieruchomości oraz samych mieszkańców. Przy tak dużej masie śniegu i postępującym mrozie, kluczowym zagrożeniem stają się nawisy śnieżne oraz gwałtownie rosnące sople. Ciężar zgromadzonego na gzymsach lodu jest obecnie na tyle duży, że może stanowić bezpośrednie zagrożenie dla życia przechodniów. Właściciele budynków są zobligowani do monitorowania stanu dachów i usuwania niebezpiecznych elementów, a także do dbania o czystość chodników przylegających bezpośrednio do ich posesji.

Nadchodzące dni będą dla stolicy sprawdzianem wytrzymałości. Po ustaniu opadów czeka nas okres bardzo niskich temperatur, które mogą lokalnie spadać nawet poniżej minus 15 stopni Celsjusza. Taka pogoda będzie na nas oddziaływać co najmniej do połowy stycznia.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama