Intensywne opady, które rozpoczęły się w niedzielne popołudnie, z każdą godziną przybierały na sile, zasypując warszawskie ulice solidną warstwą białego puchu. Sytuacja zmusiła służby miejskie do przejścia w tryb pracy kryzysowej, a Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej oficjalnie potwierdził, że mamy do czynienia ze zjawiskiem o skali historycznej.
Dane IMGW. Śnieg, jakiego nie było od ponad dekady
Zgodnie z pomiarami stacji meteorologicznych z 4 stycznia, pokrywa śnieżna w stolicy osiągnęła poziom 23 centymetrów. Choć liczba ta sama w sobie robi wrażenie, to zestawienie jej z danymi historycznymi ukazuje prawdziwą skalę opadó. Ostatni raz tak grubą warstwę białego puchu notowano w Warszawie w styczniu 2013 roku, co oznacza, że obecna zima przełamała trzynastoletnią passę łagodnych opadów. Jednak to nie tylko grubość pokrywy niepokoi specjalistów. Eksperci z IMGW zwracają uwagę na wysoką zawartość wody w śniegu, która wynosi obecnie 26 litrów na każdy metr kwadratowy powierzchni.
Taka charakterystyka opadu oznacza, że na dachy budynków, w tym wielkopowierzchniowych hal i centrów handlowych, napiera ogromny ciężar, przekraczający 26 kilogramów na każdy metr kwadratowy. Śnieg jest ciężki, mokry i lepki, co w połączeniu z porywistym wiatrem osiągającym prędkość do 70 kilometrów na godzinę, doprowadziło do powstania zasp. W wielu miejscach stolicy, szczególnie w rejonach odsłoniętych i na obrzeżach miasta, nawiany śnieg tworzy bariery nie do przebycia dla zwykłych osobówek. Ogranicza także widoczność i bezpieczeństwo na drogach.
Pełna mobilizacja służb miejskich
Zarząd Oczyszczania Miasta 4 stycznia o godz. 20:20 ogłosił akcję „Gamma”. Początkowo skupiono się na najbardziej newralgicznych punktach infrastruktury, czyli mostach, wiaduktach oraz stromych podjazdach, takich jak ulica Belwederska czy Tamka. Trzydzieści minut później, o godzinie 20:50, zdecydowano o rozszerzeniu operacji na wszystkie arterie, którymi poruszają się autobusy komunikacji miejskiej.