Jak tłumaczy radny, obecnie wszyscy wypierają się odpowiedzialności za tę imprezę. Miasto zrzuca winę na pałac, pałac – na organizatora. Tymczasem zaniedbania są po każdej stronie.

– Jeżeli ktoś dziś twierdzi, że to nie jego odpowiedzialność, to mówi nieprawdę – mówi. – Z perspektywy kogoś z zewnątrz wygląda to tak, że odpowiedzialność powinna być przede wszystkim ze strony pałacu. Doszło przecież do udostępnienia miejsca na wydarzenie, a przecież trzeba dbać o wizerunek tego miejsca. Pytanie brzmi, czy było to działanie nieświadome, czy może wynikało z jakiegoś innego, np. towarzyskiego zobowiązania – dodaje.

Zdaniem radnego zawiódł też samorząd. – Przecież dzielnica również mogła wyrazić swoją opinię i napisać odpowiednie pismo do miasta, bo reprezentuje mieszkańców. Tutaj zaniechanie także jest błędem. Z kolei tłumaczenie prezydenta w tej sprawie pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi – mówi radny Kuszłejko.

Samorządy Warszawy i Wilanowa mogły zrobić więcej

Przypomina też, że w mieście istnieje przecież zespół ds. imprez masowych. – Takie wydarzenie należało przeanalizować z dużo większą dociekliwością, popytać instytucje o ich opinie – mówi. – Kluczowe jest tutaj to, że chodzi o teren rezerwatu. Nie można podejmować decyzji bez wysłuchania opinii np. Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która zatwierdza plan ochrony rezerwatu. Wydaje mi się, że część dokumentów przedstawionych przez organizatorów była po prostu życzeniowa. Mówienie o jakichś „kierunkowych głośnikach” jest absurdem. Odczuliśmy to „specjalne” rozwiązanie na własnej skórze. Na papierze można napisać wszystko, ale rzeczywistość później to weryfikuje – dodaje.

Kolejny wątek to bliskość osiedla mieszkaniowego. – Tutaj absolutnie miasto mogło powiedzieć „nie”, ponieważ impreza mogła negatywnie wpłynąć na tkankę miejsca i komfort życia mieszkańców. I wpłynęła. Podczas przygotowywania imprezy techno w Pałacu w Wilanowie potraktowano nas, mieszkańców, jak zbędny element. Tymczasem mieszkańcy zareagowali bardzo impulsywnie i powiedzieli: „dość” – podkreśla.

Jak zapobiegać niechcianym imprezom masowym?

Jakie wnioski płyną z tego na przyszłość? – Najpierw musi zadziałać rozsądek i wyobraźnia – podkreśla radny. – Zaproponowałem, by przedyskutować (przeprowadzenie publicznej debaty dotyczącej zasad organizacji wydarzeń masowych na terenie Wilanowa), na jakie wydarzenia powinniśmy się zgadzać i co jest już przekroczeniem granic. Czekam teraz na odpowiedź radnych Koalicji Obywatelskiej. Chcę, żebyśmy jako przedstawiciele mieszkańców zajęli w tej sprawie jasne stanowisko. Gdybyśmy stworzyli taki kodeks dobrych praktyk, wiele podobnych sytuacji można byłoby wcześniej przewidzieć i uniknąć konfliktów.

Zdaniem radnego w przepisach jest pewna niedoskonałość. – Najpierw pojawia się stanowisko ze strony prezydenta, który wypiera się patronatu, potem ze strony pałacu pojawia się przerzucanie odpowiedzialności na organizatora. Tymczasem są też kwestie organizacyjne, które powinny zostać dokładnie sprawdzone wcześniej – podsumowuje radny Kuszłejko.