Marzy mi się zmieniony w nowoczesne piękne miejsce nie tylko teren po Placu Kazimierza czy przy Chmielnej u zbiegu Miedzianą. Marzy mi się, by ten kawałek Woli, bardzo śródmiejski kawałek Woli, został odrestaurowany, żeby stał się centrum mieszkalno-kulturalno-towarzysko-knajpianym,
Zdjęcie sprzed 60 lat zrobione z okna mieszkania w osiedlu Kombajn, czyli w Alejach Jerozolimskich. Widać na nim stary tramwaj jadący Alejami Jerozolimskimi, widać XV Liceum im. Stefana Żeromskiego, które zaczęło w nowym budynku funkcjonować w 1964 roku, widać za nim blok przy Platynowej i dalej domy przy Miedzianej.
Reklama
Reklama
Ten kawałek Warszawy, bardzo blisko od redakcji „Rzeczpospolitej” i „Życia Warszawy” z jednej strony zmienił się niezwykle, z drugiej prosi, błaga o wielkie wsparcie konserwatorsko inwestycyjne.
Foto: Jarosław J. Szczepański
Już nie widać wielkiego boiska
Ważniejsze jest jednak to, co po prawej widać na zdjęciu. Stare domy – wówczas zamieszkałe – na rogu Krajowe Rady Narodowej, czyli Twardej, Chmielnej i Miedzianej. Widać górę gruzu, którą tam usypano kilka lat wcześniej i przejście mostek nad torami oraz wejście wschodnie na perony dworca Warszawa Ochota. Niestety już nie widać wielkiego boiska, które było na wysokości torów, czyli zdecydowanie poniżej poziomu Chmielnej.
Boisko, które było najważniejszym miejscem planu filmowego „Do przerwy 0:1”. Film i serial powstały w drugiej połowie lat 60. Ukończono je w 1969 roku, a jak ktoś go widział, to nie zapomni ani Józefa Nalberczaka, ani Aleksandra Fogiela, ani Romana Wilhelmiego, czy – szczególnie – Mariana Tchórznickiego jako Paragona i Janusza Smolińskiego w roli Perełki.
Paragon, Perełka i Pan Józek - ekranizacja z 1969 roku książki Adama Bahdaja na trwałe uwieczniła ten obszar Warszawy
Foto: mat. pras.
Reklama
Reklama
Reklama
Dziś to miejsce, to, którego nie widać na dwóch zdjęciach wygląda inaczej. Wielkie biurowce – PKO, które zdaje się stamtąd znowu wynosi, czy następny szklany budynek V-Tower, między Chmielną a Twardą kolejny biurowiec. Natomiast na miejscu tego domu, który widać za górą gruzu jest dziś od lat placyk z parkingiem, a więc tak naprawdę to miejsce na kolejny biurowiec, czy dom mieszkalny.
Pomiędzy Placem Kazimierza a DSP
Ten kawałek Warszawy, bardzo blisko od redakcji „Rzeczpospolitej” i „Życia Warszawy” z jednej strony zmienił się niezwykle, z drugiej prosi, błaga o wielkie wsparcie konserwatorsko inwestycyjne. Zmiana ogromna jak zachodzi, to cały teren po dawnej drukarni największej o ile wiem w Europie, Domu Słowa Polskiego. To plac między Miedzianą, Towarową, Srebrną i Pańską.
Widok z 2012 na Aleje Jerozolimskie oraz dalej na bloki i kamienice śródmiejskiego fragmentu Woli
Foto: Jarosław J. Szczepański
Dawniej był tam wielki plac Kazimierza Wielkiego, jeden z największych placów kupieckich w przedwojennej i wojennej Warszawie. Położony blisko bocznic kolejowych, którymi przywożono dostawy do Warszawy. Dziś to wielki plac budowy, apartamentowce i biurowce powstają jeden po drugim, na szczęści architekci docenili główna halę DSP i konstrukcja stalowa zostaje i ma w niej być częściowo oszklone wielkie zielone patio.
Przypomnę tylko, że DSP budowano od 1948 roku do 22 lipca 1950. Data znamienna jako, że wszystkie wielkie i ważne inwestycje PRL były otwierane uruchamiane w święto Odrodzenia PRL (bardziej narodzenia) 22 lipca. Dom Słowa Polskiego bardziej pamiętany jest nie z tego powodu, że był drukarnią, tylko z tego, że pod nazwą Jupiter służył jako dom handlowy kupiecki przez ponad dwadzieścia lat nowej Polski.
Kamienice z krzakami na gzymsie
Uciekłem jednak w mojej gawędzie na północ od miejsca, od którego zacząłem jakieś pół kilometra. Obraz nędzy i rozpaczy to końcówka Chmielnej miedzy Żelazną i Miedzianą. Tam po stronie północnej, parzystej stoi kilka starych przedwojennych kamienic, pięknych i niezniszczonych przez czas i zaraz po wojnie.
Niestety nie oparły się zniszczeniom czasów PRL. Zniszczonych tym, że zablokowanie ustawy o zwrocie majątków doprowadziło do tego, że te stare kamienice, do których ktokolwiek ma jakoweś roszczenia (Znajdźmy miejsce w Warszawie, gdzie takich roszczeń mogłoby nie być!) nie mogą być ani remontowane przez miasto, ani przekazane chętnym do ich odremontowania i przerobienia na nowoczesne apartamentowce w zamian za zbudowanie mieszkań czy socjalnych czy takich, jakimi są TBS.
Do takich miejsc zaliczam również Żelazną 22 – kamienicę zarastającą krzakami i drzewami, a która mogłaby być perłą odnowionej przedwojennej Warszawy. Na Żelaznej takich starych domów wymagających całkowitej odnowy jest jeszcze kilka miedzy Twardą i Pańską.
Place niebudowy
Na Chmielnej róg Żelaznej jest jeszcze jeden plac niebudowy. To miejsce po dawnym urzędzie pocztowym celnym. A jak już zagłębić się bardziej w historii to również miejsca po dawnym dworcu Warszawa Kaliska. Dworzec ów funkcjonował od 1902 roku do końca I wojny. Ważne było to, że kolej Warszawsko-Wiedeńska miała inny rozstaw torów, niż ta, która dojeżdżała do Dworca Kaliskiego. Dlatego po I wojnie dworca tego nie odbudowano i przekształcono budynki w centrum pocztowe, a po II wojnie w celno-pocztowe.
Widok na Warszawę z roku 2012, pierwszy po lewej świeżo wybudowany gmach siedziby TU Warta. Dziś V-Tower wkrótece po remoncie
Foto: Jarosław J. Szczepański
To tam przeglądano wszelkie przesyłki i tam decydowano o tym, jakie książki można było sobie z Zachodu sprowadzić, a jakich nie. Precyzując – można je było kupić i sprowadzić, tyle, że zamiast nich dostawało się informacje, że publikacja zagraża interesom PRL, więc jest zarekwirowana. Mam kilka takich „pamiątek”, bo w latach 80. prowadziło się z tym urzędem zazwyczaj korespondencję, która skutkowała tym, iż dostawało się kilkustronicowe uzasadnienie, dlaczego inkryminowana książka zagraża interesom PRL. Dodam tylko, że mam taką korespondencję, a dotyczyła „Historii Polski” Normana Davisa. I to w wersji francuskojęzycznej. No, ale ja nie o tym.
Reklama
Reklama
Marzy mi się
Marzy mi się zmieniony w nowoczesne piękne miejsce nie tylko teren po Placu Kazimierza, czyli ten przy Towarowej i Miedzianej. Marzy mi się, by ten kawałek Woli, bardzo śródmiejski kawałek Woli, został odrestaurowany i stał się kolejnym centrum mieszkalno-kulturalno-towarzysko-knajpianym, jak Browary czy Norblin.