5.9°C
1011.7 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Radni zdecydowali. Zielone światło dla osiedla na działce po Tesco

Wizualizacja projektowanego osiedla, które ma powstać na terenach po supermarkecie Tesco

Wizualizacja projektowanego osiedla, które ma powstać na terenach po supermarkecie Tesco

Foto: mat. pras.

Warszawscy radni przegłosowali w czwartek uchwałę lokalizacyjną, która otwiera drogę do budowy osiedla na Kabatach w miejscu dawnego marketu Tesco. Inwestycja budzi skrajne emocje: od zachwytu nad miejską architekturą po poczucie zignorowania głosu mieszkańców.

Teren u zbiegu alei Komisji Edukacji Narodowej i ulicy Iwanowa-Szajnowicza przez dekady kojarzony był z handlem. Po wyburzeniu starego supermarketu działka stała pusta, stając się jednym z najbardziej pożądanych gruntów inwestycyjnych na Ursynowie. Podczas sesji 12 lutego Rada Warszawy, głosami 34 za do 23 przeciw, poparła wniosek dewelopera w trybie specustawy mieszkaniowej, znanej jako lex deweloper.

Co powstanie w miejscu dawnego marketu

Zatwierdzona koncepcja zakłada budowę zespołu budynków o zróżnicowanej wysokości. Od strony alei KEN powstanie pierzeja licząca 6–7 kondygnacji, natomiast najwyższym punktem osiedla będzie 10-piętrowa wieża w narożniku ulicy Wąwozowej. Łącznie zaplanowano około 410 mieszkań oraz lokale usługowe, w tym publiczną przychodnię lekarską.

Przedstawiciele ratusza nie szczędzili projektowi pochwał. Bartosz Rozbiewski, pełniący obowiązki dyrektora Biura Architektury i Planowania Przestrzennego, nazwał koncepcję niemal wzorcową. Porównał planowaną skalę usług do prestiżowych inwestycji w centrum miasta: „Chciałoby się, żeby takich inwestycji w mieście powstawało więcej, o tak dużym udziale powierzchni usługowej” – zachwalał podczas obrad.

Plan osiedla na Kabatach, którego budowę zatwierdziła w czwartek Rada Warszawy, według koncepcji dew

Plan osiedla na Kabatach, którego budowę zatwierdziła w czwartek Rada Warszawy, według koncepcji dewelopera

Foto: mat. pras.

Reklama
Reklama

Gorzka debata na Radzie Warszawy

Entuzjazm urzędników zderzył się z ostrym sprzeciwem grupy mieszkańców i lokalnych społeczników. Podczas sesji padło wiele gorzkich słów pod adresem radnych. Kamil Jurczak, reprezentujący stronę społeczną, zarzucił decydentom bierność i brak dialogu: „Tu nie ma nikogo, kto jest za tym projektem. Jeśli nie jesteście po stronie mieszkańców, to chociaż nie bądźcie przeciwko nim!” – apelował dramatycznie.

Równie sceptyczny był Jeremi Czarnecki, społecznik z Ursynowa, który w ironiczny sposób skomentował obiecywane przez miasto korzyści, takie jak dodatkowe miejsca parkingowe przekazane przez dewelopera: „Jak obiorę ziemniaka i dam państwu obierki, to nie znaczy, że ja coś fajnego zrobiłem, chyba że państwo akurat cenicie obierki, my nie” – kwitował.

Wizualizacja widoku ogólnego osiedla, razem z sąsiednią już istniejącą zabudową mieszkalną

Wizualizacja widoku ogólnego osiedla, razem z sąsiednią już istniejącą zabudową mieszkalną

Foto: mat. pras.

Spór o parkingi i infrastrukturę

Inwestycja od początku budziła zastrzeżenia dotyczące obciążenia lokalnej infrastruktury. Radni opozycji, w tym Tomasz Herbich z PiS, podnosili, że liczba miejsc parkingowych może być niewystarczająca przy tak dużym węźle przesiadkowym. Z kolei radna Melania Łuczak oceniła krótko: „Głos mieszkańców został kompletnie pominięty”.

W odpowiedzi na te zarzuty burmistrz Ursynowa Robert Kempa apelował o spokój i rzetelność w przekazywaniu informacji, szczególnie w kwestii układu drogowego: „Chciałem poprosić o powstrzymanie się od kłamstw na temat rozwiązań komunikacyjnych i straszenia mieszkańców” – mówił, zapewniając, że nowoczesne rozwiązania uniemożliwią tranzyt aut pod oknami pobliskiej szkoły.

Reklama
Reklama

Milionowe korzyści i dalsze kroki

Ratusz broni decyzji, wskazując na twarde dane finansowe. Dyrektor Rozbiewski wyliczał, że dzięki trybowi lex deweloper miasto zyska infrastrukturę o wartości przekraczającej 30 milionów złotych. Według niego, w standardowym trybie planistycznym „można by mówić o wartości kontrybucji rzędu od 6 do kilkunastu milionów złotych”.

Zgoda radnych oznacza, że deweloper może kontynuować prace projektowe. Inwestycja ma być realizowana etapami, a pierwsi lokatorzy wprowadzą się na Kabaty prawdopodobnie w latach 2027–2028. Choć formalnie droga do budowy jest otwarta, emocje wokół „dziury po Tesco” z pewnością nie opadną jeszcze przez długi czas.

Argumenty za i przeciw inwestycji na Kabatach

Obszar sporny Stanowisko Miasta i Inwestora Obiekcje Mieszkańców i Opozycji
Finanse i infrastruktura Kontrybucja dewelopera wyniesie ponad 30 mln zł. Miasto zyska m.in. nową przychodnię i przebudowę dróg. Korzyści są przeceniane. "Obierki", a nie realny benefit (zdaniem J. Czarneckiego). Niewystarczający wkład w rozwój szkół.
Komunikacja i parkingi Parking P&R na 150 miejsc odciąży uliczki. Inwestor spełnił normy i odda miastu część miejsc w garażu. Współczynnik 0,87 miejsca na lokal to zbyt mało. Obawy o paraliż komunikacyjny przy węźle przesiadkowym.
Urbanistyka i architektura Projekt jest "wzorcowy". Duża liczba usług (do 20 proc.) ma ożywić okolicę na wzór Browarów Warszawskich. Skala zabudowy jest zbyt intensywna. Istnieje ryzyko stworzenia "przelotówki" pod oknami szkoły i przedszkola.
Dialog społeczny Inwestor skorygował projekt (zmniejszenie liczby mieszkań z 500 do 410) po konsultacjach. "Głos mieszkańców został kompletnie pominięty". Brak poparcia oddolnego dla projektu w tej formie.
Bezpieczeństwo Projekt jest poprawny pod względem technicznym i drogowym. Organizacja ruchu uniemożliwi tranzyt. Brak jasnych informacji o schronach i miejscach doraźnego schronienia dla ludności w nowej zabudowie.
Reklama
Reklama