Warszawscy radni przegłosowali w czwartek uchwałę lokalizacyjną, która otwiera drogę do budowy osiedla na Kabatach w miejscu dawnego marketu Tesco. Inwestycja budzi skrajne emocje: od zachwytu nad miejską architekturą po poczucie zignorowania głosu mieszkańców.
Teren u zbiegu alei Komisji Edukacji Narodowej i ulicy Iwanowa-Szajnowicza przez dekady kojarzony był z handlem. Po wyburzeniu starego supermarketu działka stała pusta, stając się jednym z najbardziej pożądanych gruntów inwestycyjnych na Ursynowie. Podczas sesji 12 lutego Rada Warszawy, głosami 34 za do 23 przeciw, poparła wniosek dewelopera w trybie specustawy mieszkaniowej, znanej jako lex deweloper.
Reklama
Reklama
Co powstanie w miejscu dawnego marketu
Zatwierdzona koncepcja zakłada budowę zespołu budynków o zróżnicowanej wysokości. Od strony alei KEN powstanie pierzeja licząca 6–7 kondygnacji, natomiast najwyższym punktem osiedla będzie 10-piętrowa wieża w narożniku ulicy Wąwozowej. Łącznie zaplanowano około 410 mieszkań oraz lokale usługowe, w tym publiczną przychodnię lekarską.
Przedstawiciele ratusza nie szczędzili projektowi pochwał. Bartosz Rozbiewski, pełniący obowiązki dyrektora Biura Architektury i Planowania Przestrzennego, nazwał koncepcję niemal wzorcową. Porównał planowaną skalę usług do prestiżowych inwestycji w centrum miasta: „Chciałoby się, żeby takich inwestycji w mieście powstawało więcej, o tak dużym udziale powierzchni usługowej” – zachwalał podczas obrad.
Plan osiedla na Kabatach, którego budowę zatwierdziła w czwartek Rada Warszawy, według koncepcji dewelopera
Foto: mat. pras.
Reklama
Reklama
Reklama
Gorzka debata na Radzie Warszawy
Entuzjazm urzędników zderzył się z ostrym sprzeciwem grupy mieszkańców i lokalnych społeczników. Podczas sesji padło wiele gorzkich słów pod adresem radnych. Kamil Jurczak, reprezentujący stronę społeczną, zarzucił decydentom bierność i brak dialogu: „Tu nie ma nikogo, kto jest za tym projektem. Jeśli nie jesteście po stronie mieszkańców, to chociaż nie bądźcie przeciwko nim!” – apelował dramatycznie.
Równie sceptyczny był Jeremi Czarnecki, społecznik z Ursynowa, który w ironiczny sposób skomentował obiecywane przez miasto korzyści, takie jak dodatkowe miejsca parkingowe przekazane przez dewelopera: „Jak obiorę ziemniaka i dam państwu obierki, to nie znaczy, że ja coś fajnego zrobiłem, chyba że państwo akurat cenicie obierki, my nie” – kwitował.
Wizualizacja widoku ogólnego osiedla, razem z sąsiednią już istniejącą zabudową mieszkalną
Foto: mat. pras.
Spór o parkingi i infrastrukturę
Inwestycja od początku budziła zastrzeżenia dotyczące obciążenia lokalnej infrastruktury. Radni opozycji, w tym Tomasz Herbich z PiS, podnosili, że liczba miejsc parkingowych może być niewystarczająca przy tak dużym węźle przesiadkowym. Z kolei radna Melania Łuczak oceniła krótko: „Głos mieszkańców został kompletnie pominięty”.
W odpowiedzi na te zarzuty burmistrz Ursynowa Robert Kempa apelował o spokój i rzetelność w przekazywaniu informacji, szczególnie w kwestii układu drogowego: „Chciałem poprosić o powstrzymanie się od kłamstw na temat rozwiązań komunikacyjnych i straszenia mieszkańców” – mówił, zapewniając, że nowoczesne rozwiązania uniemożliwią tranzyt aut pod oknami pobliskiej szkoły.
Ratusz broni decyzji, wskazując na twarde dane finansowe. Dyrektor Rozbiewski wyliczał, że dzięki trybowi lex deweloper miasto zyska infrastrukturę o wartości przekraczającej 30 milionów złotych. Według niego, w standardowym trybie planistycznym „można by mówić o wartości kontrybucji rzędu od 6 do kilkunastu milionów złotych”.
Zgoda radnych oznacza, że deweloper może kontynuować prace projektowe. Inwestycja ma być realizowana etapami, a pierwsi lokatorzy wprowadzą się na Kabaty prawdopodobnie w latach 2027–2028. Choć formalnie droga do budowy jest otwarta, emocje wokół „dziury po Tesco” z pewnością nie opadną jeszcze przez długi czas.
Argumenty za i przeciw inwestycji na Kabatach
Obszar sporny
Stanowisko Miasta i Inwestora
Obiekcje Mieszkańców i Opozycji
Finanse i infrastruktura
Kontrybucja dewelopera wyniesie ponad 30 mln zł. Miasto zyska m.in. nową przychodnię i przebudowę dróg.
Korzyści są przeceniane. "Obierki", a nie realny benefit (zdaniem J. Czarneckiego). Niewystarczający wkład w rozwój szkół.
Komunikacja i parkingi
Parking P&R na 150 miejsc odciąży uliczki. Inwestor spełnił normy i odda miastu część miejsc w garażu.
Współczynnik 0,87 miejsca na lokal to zbyt mało. Obawy o paraliż komunikacyjny przy węźle przesiadkowym.
Urbanistyka i architektura
Projekt jest "wzorcowy". Duża liczba usług (do 20 proc.) ma ożywić okolicę na wzór Browarów Warszawskich.
Skala zabudowy jest zbyt intensywna. Istnieje ryzyko stworzenia "przelotówki" pod oknami szkoły i przedszkola.
Dialog społeczny
Inwestor skorygował projekt (zmniejszenie liczby mieszkań z 500 do 410) po konsultacjach.
"Głos mieszkańców został kompletnie pominięty". Brak poparcia oddolnego dla projektu w tej formie.
Bezpieczeństwo
Projekt jest poprawny pod względem technicznym i drogowym. Organizacja ruchu uniemożliwi tranzyt.
Brak jasnych informacji o schronach i miejscach doraźnego schronienia dla ludności w nowej zabudowie.