Ulica Brzeska od dekad stanowi jeden z najbardziej kontrastowych punktów na mapie Warszawy. Z jednej strony przyciąga unikalnym klimatem historycznej zabudowy i bliskością nowej linii metra, z drugiej pozostaje symbolem degradacji społecznej oraz infrastrukturalnej. Obecnie wokół tej lokalizacji narasta napięcie na linii radni–ratusz, dotyczące przyszłości komunalnego majątku.
Radny alarmuje: „Zamiast walki z narkotykami – wyprzedaż”
Na początku stycznia 2026 roku radny m.st. Warszawy Damian Kowalczyk złożył interpelację, w której przedstawił alarmujący obraz sytuacji na ulicy Brzeskiej. Przypomina, że ulica od lat pozostaje miejscem jawnego i niezwykle intensywnego handlu narkotykami, a dilerzy operują w bramach kamienic w bezpośrednim sąsiedztwie rodzin z dziećmi oraz seniorów.
Radny postawił tezę, że miasto zamiast podjąć realną walkę z przestępczością i przeprowadzić kompleksową rewitalizację, przygotowuje się do sprzedaży najbardziej reprezentatywnych nieruchomości. W ocenie Kowalczyka takie działanie to ucieczka od odpowiedzialności za bezpieczeństwo mieszkańców i próba pozbycia się problemu wraz z budynkami.
„Rzekoma prywatyzacja”
Wiceprezydent Warszawy Aldona Machnowska-Góra w oficjalnej odpowiedzi na interpelację odrzuciła zarzuty radnego, określając doniesienia o sprzedaży mianem rzekomej prywatyzacji. Ratusz argumentuje, że obszar kwartału ulic Targowej, Brzeskiej, Ząbkowskiej i Kijowskiej znajduje się w granicach Gminnego Programu Rewitalizacji, co wyklucza proste pozbywanie się zasobu komunalnego na rzecz prywatnych podmiotów.