-0.5°C
1001.2 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Warszawa w błędnym kole odstrzałów. Eksperci i społecznicy apelują o humanitarny przełom w sprawie dzików

Publikacja: 28.01.2026 07:40

W okresie od maja 2024 roku do października 2025 roku w stolicy uśmiercono 881 dzików

W okresie od maja 2024 roku do października 2025 roku w stolicy uśmiercono 881 dzików

Foto: mat. pras.

Pomimo uśmiercenia niemal 900 dzików w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, problem obecności dzikich zwierząt w stolicy narasta. Eksperci i radni apelują do Ratusza o porzucenie metod siłowych na rzecz nowoczesnej nauki oraz powołanie specjalnego zespołu.

Warszawa od lat zmaga się z narastającą obecnością dzikich zwierząt na terenach zurbanizowanych, jednak w ostatnich miesiącach toczy się zaostrzona dyskusja o tym, jak miasto powinno zarządzać populacją dzików. Statystyki wypadków i zgłoszeń przerażonych mieszkańców kłócą się z opiniami autorytetów naukowych, które alarmują, że obecna polityka uśmiercania zwierząt jest nie tylko niehumanitarna, ale przede wszystkim całkowicie nieskuteczna.

Krwawy bilans i brak wymiernych efektów

Tylko w okresie od maja 2024 roku do października 2025 roku w stolicy uśmiercono 881 dzików, które zostały odstrzelone lub odłowione. Statystyki te szokują, ale jeszcze bardziej niepokojący jest fakt, że tak masowa eliminacja nie przyniosła oczekiwanego efektu – populacja dzików rośnie, a zgłoszeń o potencjalnie niebezpiecznych sytuacjach z ich udziałem zgłasza się coraz więcej.

Radna Marta Szczepańska, wspierana przez aktywistów ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, stawia zasadnicze pytanie o sensowność tych działań. Jeśli mimo uśmiercenia setek zwierząt problem narasta, to znaczy, że miasto wpadło w błędne koło, w którym karabin stał się jedynym, choć zawodnym narzędziem zarządzania kryzysowego.

Dlaczego metoda siłowa zawodzi w starciu z naturą

Naukowcy, którzy podpisali list intencyjny skierowany do prezydenta Rafała Trzaskowskiego, wskazują na fundamentalne błędy merytoryczne w dotychczasowej strategii miasta. Eliminacja najstarszych osobników, w tym doświadczonych loch przewodzących stadom, prowadzi do całkowitego rozbicia struktury społecznej dzików. W efekcie młode, pozbawione nadzoru i bardziej skłonne do ryzyka osobniki znacznie śmielej zapuszczają się w głąb miasta, szukając pożywienia w śmietnikach.

Reklama
Reklama

Co więcej, Warszawa do dziś nie przeprowadziła rzetelnej inwentaryzacji populacji, opierając swoje decyzje o odstrzałach na emocjonalnych zgłoszeniach telefonicznych, a nie na twardych danych biologicznych. Eksperci podkreślają, że dopóki nie zrozumiemy mechanizmów migracji zwierząt z pobliskiego Kampinosu, każda kolejna kula będzie jedynie doraźnym i krótkowzrocznym działaniem.

Barcelona i Gdynia jako drogowskazy dla stolicy

W poszukiwaniu alternatyw nie trzeba wyważać otwartych drzwi, ponieważ skuteczne wzorce istnieją już w innych metropoliach. Przykład Barcelony pokazuje, że możliwe jest obniżenie liczby konfliktów na linii człowiek-zwierzę o ponad siedemdziesiąt procent bez użycia przemocy. Kluczem do sukcesu okazało się wdrożenie nowoczesnych metod biomedycznych, takich jak antykoncepcja farmakologiczna, nad którą pracują polscy badacze z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Równie istotne jest podejście urbanistyczne, stosowane chociażby w Gdyni, gdzie kładzie się nacisk na tak zwane planowanie wielogatunkowe. Polega ono na takim projektowaniu przestrzeni miejskiej i topografii, by naturalne korytarze ekologiczne nie prowadziły zwierząt wprost pod okna wieżowców, lecz pozwalały im na bezpieczne i nieuciążliwe dla ludzi funkcjonowanie w ekosystemie.

Śmietnik jako magnes i błędy w edukacji

Problem dzików w Warszawie to w dużej mierze problem zarządzania ludzkimi odpadami. Eksperci i radni zgodnie zauważają, że miasto wykazuje się daleko idącą opieszałością w kwestii zabezpieczania altanek śmietnikowych, szczególnie w dzielnicach o zabudowie jednorodzinnej, takich jak Białołęka czy Bielany. Łatwy dostęp do wysokokalorycznej frakcji odpadów bio jest dla dzików potężnym magnesem, którego nie zneutralizuje żaden odstrzał. Równocześnie miasto nie prowadzi wystarczająco głębokiej edukacji mieszkańców, która uczyłaby racjonalnych postaw wobec dzikiej przyrody.

Cisza w Ratuszu i ignorowanie głosu nauki

Największym zarzutem kierowanym obecnie pod adresem władz Warszawy jest brak jakiejkolwiek reakcji na ofertę współpracy płynącą ze środowiska naukowego. Pod listem intencyjnym w sprawie powołania Zespołu Ekspertów ds. Ochrony Dzikich Zwierząt podpisały się autorytety takie jak prof. dr hab. Andrzej Elżanowski czy lek. wet. Dorota Sumińska.

Mimo silnego mandatu merytorycznego, miasto wciąż wydaje się być zakładnikiem monopolu środowisk łowieckich, które od lat dyktują kierunki działań. Eksperci deklarują pełną gotowość do pomocy w opracowaniu nowoczesnej i humanitarnej strategii, jednak ich apel o dialog pozostaje bez odpowiedzi.

Reklama
Reklama