-13°C
1003.9 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Paraliż na trasie S7 do Warszawy po nocnym zderzeniu ciężarówek

Publikacja: 09.01.2026 08:30

Pierwsze zgłoszenie o wypadku na S7 wpłynęło do służb o godzinie 1:20

Pierwsze zgłoszenie o wypadku na S7 wpłynęło do służb o godzinie 1:20

Foto: KP PSP Skarżysko-Kamienna

Dramatyczne zderzenie dwóch ciężarówek na trasie S7 sparaliżowało ruch w kierunku Warszawy. Po nocnym wypadku w Skarżysku-Kamiennej droga jest nieprzejezdna już od siedmiu godzin, a ranni kierowcy trafili do szpitala.

W środku nocy, na wysokości Skarżyska-Kamiennej, doszło do zdarzenia, które na wiele godzin odcięło główną arterię łączącą południową część Polski ze stolicą. Widok zmiażdżonych kabin i przewróconych na bok naczep, blokujących oba pasy ruchu, ukazał skalę niebezpieczeństwa, jakie niosą ze sobą trudne, zimowe warunki na drogach szybkiego ruchu.

Rekonstrukcja zdarzenia. Co wydarzyło się w nocy na S7?

Wszystko zaczęło się około godziny 1:20, kiedy 34-letni kierowca poruszający się ciężarowym Mercedesem w stronę Warszawy stracił panowanie nad swoim pojazdem. Według wstępnych ustaleń policji prawdopodobną przyczyną było niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze, co w starciu z masywnym zestawem zakończyło się tragicznie. Mercedes z dużą siłą uderzył w bariery energochłonne, co doprowadziło do jego przewrócenia się na bok bezpośrednio na jezdnię. Siła uderzenia była na tyle duża, że ciągnik siodłowy przebił bariery zabezpieczające i wylądował na pasie prowadzącym w przeciwnym kierunku, czyli w stronę Krakowa i Kielc.

Chwilę później na miejsce wypadku najechał kolejny pojazd ciężarowy. Kierujący pojazdem marki Volvo 41-latek nie zdążył wyhamować przed leżącym na jezdni Mercedesem i również doprowadził do wywrócenia swojego pojazdu. W efekcie splotu tych dwóch nieszczęśliwych zdarzeń trasa ekspresowa stała się całkowicie nieprzejezdna, a wraki pojazdów wraz z naczepami firmy utworzyły gigantyczną zaporę na obu nitkach S7.

Skala zniszczeń i akcja ratunkowa

Na miejsce natychmiast zadysponowano liczne siły ratunkowe, w tym cztery zastępy straży pożarnej liczące łącznie czternastu ratowników. Pierwszym priorytetem było udzielenie pomocy poszkodowanym kierowcom, którzy podróżowali sami. Obaj mężczyźni zostali przebadani przez Zespół Ratownictwa Medycznego i z uwagi na odniesione obrażenia oraz dynamikę wypadku przetransportowano ich do szpitala na dalszą diagnostykę. Strażacy musieli zmierzyć się nie tylko z zabezpieczeniem wraków, ale również z rozległymi wyciekami płynów eksploatacyjnych, które pokryły nawierzchnię drogi.

Reklama
Reklama

Proces usuwania skutków wypadku wymagał zaangażowania ciężkiego sprzętu pomocy drogowej, w tym specjalistycznych holowników, które zajęły się podnoszeniem przewróconych kolosów. Prace utrudniały zniszczone bariery energochłonne oraz konieczność przeprowadzenia dokładnej sorpcji rozlanych olejów i paliwa, co było niezbędne do przywrócenia bezpiecznej przyczepności na asfalcie. Zdjęcia z miejsca zdarzenia dokumentują skalę zniszczeń, w tym niemal całkowicie zniszczoną kabinę Volvo, która po uderzeniu w bariery zatrzymała się na przeciwległym pasie ruchu.

Konsekwencje dla kierowców jadących do Warszawy

Dla tysięcy osób podróżujących wczesnym rankiem do stolicy wypadek ten oznaczał konieczność zmiany planów i wielokilometrowe objazdy. Policja podjęła decyzję o całkowitym zamknięciu trasy S7 w obu kierunkach, aby umożliwić swobodną pracę ekipom ratunkowym i sprzątającym. Kierowcy zmierzający w stronę Warszawy są kierowani na objazd przez tzw. starą siódemkę.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama