O rozbiciu szajki przestępczej, działającej na terenie Pragi Południe, poinformowała w piątek Komenda Stołeczna Policji.

Dzwonili do Niemiec. Podszywali się pod policjantów i prokuratorów

Stołeczna policja namierzyła podejrzany lokal na Pradze Południe. Funkcjonariusze podejrzewali, że działające w mieszkaniu „call center” może być wykorzystywane w celu oszustwa. Na miejscu policjantom udało się usłyszeć fragmenty rozmowy prowadzonej w języku niemieckim. Rozmowa dotyczyła rzekomej kaucji, którą należało wpłacić, aby uniknąć więzienia.

Po wejściu do lokalu policja zatrzymała dwóch mężczyzn pochodzenia romskiego: ojca i syna, podejrzanych o działalność w zorganizowanej grupie przestępczej. W trakcie przeszukania mieszkania odkryto m.in. telefon, laptopy i niemiecką książkę telefoniczną. Znaleziono również biżuterię, markowe zegarki, a także narkotyki.

Równolegle prowadzona była operacja w Niemczech, gdzie śledzono osobę podejrzaną o współudział w oszustwie. Niemieccy funkcjonariusze zatrzymali pod mieszkaniem seniorki 30-letniego obywatela Polski. Jak udało się ustalić, mężczyzna miał odebrać „kaucję” przeznaczoną dla „krewnego” kobiety, który rzekomo miał być sprawcą wypadku.

Oszuści działali według popularnego schematu

Grupa zatrzymana przez policję działała według popularnej metody oszustwa „na policjanta”. Mężczyźni dzwonili z Polski do obywateli Niemiec, podszywając się pod policjantów, prokuratorów lub krewnych ofiar. W przypadku 82-letniej seniorki z Niemiec oszuści zażądali kaucji, dzięki której krewny miał uniknąć więzienia (za spowodowany wypadek). Jak ustalono, kobieta chciała przekazać oszustom 27 tys. euro i 22 tys. franków szwajcarskich. Mężczyznę wysłanego po odbiór kaucji namierzyła jednak niemiecka policja.

Osoby zatrzymane w Warszawie trafiły do tymczasowego aresztu po usłyszeniu zarzutu udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, zajmującej się oszustwami. Aresztem objęto także zatrzymanego w Niemczech 30-latka, który działał jako „kurier”.