Mieszkańcy Warszawy są świadkami dramatycznego kryzysu. W czwartek, 28 sierpnia, wodowskaz na stacji Warszawa Bulwary wskazał zaledwie 6 centymetrów. Poziom ten utrzymał się do piątkowego poranka, a prognoza na weekend przewiduje dalszy spadek – do 4 cm! To najniższy poziom w historii pomiarów. Rzeka, która normalnie jest sercem miasta, zmieniła się w wąski strumień, co ma katastrofalne konsekwencje dla przyrody i odsłania wstydliwe fakty o zanieczyszczeniu.
Widok z brzegu - namacalny obraz suszy
W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie, na którym widać, że rzekę można przejść w zasadzie suchą stopą. Wideo przedstawia szokujący obraz Wisły w Warszawie, ukazując ją nie jako potężną rzekę, a raczej jako wyschnięte, kamieniste koryto z niewielkim strumieniem wody. Wędkarz Dawid Kaszlikowski, nagrywający film, z niedowierzaniem relacjonuje to, co widzi. Zamiast szerokiego koryta Wisły, widać rozległe połacie kamieni, piasku i mułu. To jest dno rzeki, które normalnie byłoby całkowicie zalane. Po obu stronach głównego strumienia wody, koryto jest całkowicie suche, z widocznymi nielicznymi, małymi kałużami. Wędkarz wskazuje na to, co zostało z Wisły — zaledwie niewielki strumień wody, płynący środkiem koryta. Autor nagrania, zaskoczony widokiem, porównuje Wisłę w Warszawie do mniejszych, bardziej kamienistych rzek, takich jak San i Dunajec. Kaszlikowski relacjonuje, że nigdy nie widział tak drastycznego spadku poziomu wody.
Nagranie to wizualne potwierdzenie doniesień o historycznie niskim stanie Wisły w Warszawie. To nie tylko problem pomiarowy, ale namacalny, widoczny gołym okiem kryzys.
Zagrożenie dla przyrody - ekosystem w kryzysie
Dramatyczny stan Wisły to poważne zagrożenie dla ekosystemu. Niski poziom wody ma poważne skutki, zwłaszcza dla rezerwatów przyrody takich jak Wyspy Zawadowskie, które są kluczowymi ostojami dla ptaków. Chociaż ptaki te lęgną się na piaszczystych wyspach, ich środowisko jest uzależnione od dostępu do wody. Wyschnięte koryto rzeki i tworzące się szerokie, piaszczyste plaże, zachęcają ludzi do wchodzenia na te tereny, które normalnie byłyby niedostępne. To prowadzi do płoszenia ptaków, niszczenia lęgów i zagrożenia dla piskląt, które są bezbronne i trudne do zauważenia. Normalnie woda stanowi naturalną barierę ochronną, która teraz zanika.