Mieszkańcy Warszawy obudzili się w poniedziałek w zupełnie innej rzeczywistości pogodowej niż ta, która towarzyszyła im jeszcze kilkanaście godzin wcześniej. Po wyjątkowo ciepłej i niemal letniej niedzieli, podczas której termometry w stolicy wskazywały nawet 21 stopni Celsjusza, nad Mazowsze nadciągnął aktywny front chłodny. Przyniósł on drastyczny spadek temperatury oraz bardzo silne porywy wiatru, które zaczęły paraliżować życie miasta już w nocy z niedzieli na poniedziałek. Obecnie sytuacja meteorologiczna jest na tyle poważna, że zarządcy kluczowych obiektów publicznych decydują się na nadzwyczajne kroki w celu zapewnienia bezpieczeństwa.
Gwałtowna zmiana aury nad stolicą
Dzisiejsza aura w Warszawie jest determinowana przez przemieszczający się nad Polską głęboki układ niskiego ciśnienia. Jeszcze wczoraj warszawiacy mogli cieszyć się słońcem i temperaturą przekraczającą 20 stopni. Dzisiaj termometry wskazują zaledwie 11 stopni Celsjusza, co oznacza ochłodzenie o blisko połowę dotychczasowej wartości w ciągu zaledwie jednej doby. Największym zagrożeniem nie jest jednak niska temperatura, lecz ogromna różnica ciśnień wywołująca niszczycielskie porywy wiatru. Średnia prędkość wiatru w Warszawie oscyluje obecnie w granicach 40 kilometrów na godzinę. Jednak w najsilniejszych momentach porywy osiągają od 85 do nawet 100 kilometrów na godzinę, co stanowi realne zagrożenie dla życia i mienia mieszkańców.
Oficjalne alerty i komunikaty służb
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wprowadził I stopień zagrożenia dla Warszawy i okolicznych powiatów. Według aktualnych komunikatów meteorologicznych niebezpieczna sytuacja potrwa co najmniej do godziny 21:00 w poniedziałek. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa już wcześniej rozesłało do mieszkańców stolicy alerty SMS. Służby apelują w nich o usunięcie wszystkich wolnych przedmiotów z balkonów oraz parapetów. Podkreślają również, aby pod żadnym pozorem nie parkować samochodów pod drzewami, które mogą nie wytrzymać naporu wiatru.