11.1°C
1013.7 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Kolejka donikąd na Placu Konstytucji. Amnesty International alarmuje w sprawie sytuacji Białorusinów

Uczestnicy happeningu stali w milczeniu, trzymając w rękach tabliczki opisujące ich sytuację

Uczestnicy happeningu stali w milczeniu, trzymając w rękach tabliczki opisujące ich sytuację

Foto: PAP / Przemysław Piątkowski

Na Placu Konstytucji w Warszawie stanęła symboliczna kolejka do drzwi urzędu, które prowadzą donikąd. Amnesty International nagłaśnia w ten sposób problem tysięcy Białorusinów uwięzionych w biurokratycznej pułapce bez ważnych dokumentów.

W sobotnie popołudnie, 28 marca, centrum Warszawy stało się tłem dla happeningu Amnesty International. Na środku Placu Konstytucji stanęła szara konstrukcja imitująca drzwi z napisem „URZĄD”. Przed nią ustawili się ludzie z walizkami, plecakami i wymownymi transparentami. Nie był to jednak zwykły protest, lecz próba zobrazowania codzienności osób, które uciekły przed reżimem Aleksandra Łukaszenki. Organizatorzy wydarzenia podkreślają, że dla wielu emigrantów z Białorusi czas zatrzymał się w miejscu. Ich życie utknęło w martwym punkcie z powodu braku dokumentów tożsamości.

Symboliczna kolejka do normalnego życia

Uczestnicy happeningu stali w milczeniu, trzymając w rękach tabliczki opisujące ich sytuację. Jedno z najbardziej wstrząsających haseł zwracało uwagę na absurdalność przepisów, wskazując, że w obecnym systemie łatwiej jest wyrobić dokumenty dla psa niż dla dziecka urodzonego na emigracji. Inne napisy mówiły o przerwanych studiach i niemożności planowania jakiejkolwiek przyszłości. Szare drzwi urzędu pozostały zamknięte przez cały czas trwania akcji. Miało to symbolizować mur administracyjny, z którym codziennie zderzają się tysiące osób szukających w Polsce bezpiecznego schronienia. Każda postać w tej kolejce reprezentowała prawdziwą historię człowieka, który nie może pójść do lekarza, wynająć mieszkania ani legalnie pracować.

Sytuacja białoruskiej diaspory gwałtownie pogorszyła się we wrześniu 2023 roku

Sytuacja białoruskiej diaspory gwałtownie pogorszyła się we wrześniu 2023 roku

Foto: PAP / Przemysław Piątkowski

Mechanizm represji wykraczający poza granice państwa

Sytuacja białoruskiej diaspory gwałtownie pogorszyła się we wrześniu 2023 roku. To właśnie wtedy reżim w Mińsku wprowadził w życie tak zwany Dekret 278. Nowe przepisy zakazały białoruskim konsulatom wydawania i przedłużania paszportów obywatelom przebywającym za granicą. Od tego momentu każda osoba, której kończy się ważność dokumentu, musi wrócić na Białoruś, aby uzyskać nowy. Dla wielu uchodźców politycznych oznacza to natychmiastowe aresztowanie, tortury lub wieloletnie więzienie. Amnesty International nazywa to działanie represjami transnarodowymi. Państwo celowo czyni ze swoich obywateli osoby bezpaństwowe, aby ukarać ich za opuszczenie kraju i udział w protestach po sfałszowanych wyborach w 2020 roku.

Reklama
Reklama

Najmłodsi uwięzieni w biurokratycznej próżni

Najtragiczniejszy wątek analizy Amnesty International dotyczy dzieci urodzonych już w Polsce. Rodzice nie mogą wyrobić im białoruskiego aktu urodzenia ani paszportu bez powrotu do kraju, w którym grozi im prześladowanie. Jednocześnie polskie prawo stawia liczne bariery przy próbie legalizacji pobytu dziecka bez zagranicznego paszportu. Prowadzi to do sytuacji, w której najmłodsi nie posiadają żadnego dowodu tożsamości. Taka próżnia prawna uniemożliwia korzystanie z podstawowych usług publicznych i skazuje całe rodziny na życie w ciągłym strachu przed deportacją lub rozdzieleniem. Brak uregulowanego statusu dzieci jest obecnie jedną z najpoważniejszych luk w polskim systemie migracyjnym.

Problem nie dotyczy wyłącznie Polski, dlatego Amnesty International apeluje o działania na poziomie

Problem nie dotyczy wyłącznie Polski, dlatego Amnesty International apeluje o działania na poziomie całej Unii Europejskiej

Foto: PAP / Przemysław Piątkowski

Postulaty zmian i potrzeba trwałych rozwiązań

Amnesty International wzywa polski rząd do natychmiastowego wdrożenia systemowych zmian zamiast stosowania doraźnych ułatwień. Organizacja domaga się przede wszystkim wydłużenia ważności polskich dokumentów podróży dla cudzoziemców do minimum trzech lat. Obecnie wydawane są one na zbyt krótki okres, co zmusza ludzi do niemal nieustannego przebywania w kolejkach urzędowych. Kluczowym postulatem jest również ustawowe uznanie dokumentu podróży za pełnoprawny dowód tożsamości. Pozwoliłoby to Białorusinom na swobodne załatwianie spraw w bankach, na poczcie czy w placówkach medycznych.

Europejska solidarność jako jedyna droga

Problem nie dotyczy wyłącznie Polski, dlatego Amnesty International apeluje o działania na poziomie całej Unii Europejskiej. Obecnie każde państwo członkowskie stosuje własne, często sprzeczne ze sobą przepisy dotyczące dokumentowania uchodźców z Białorusi. Brak ujednolicenia tych procedur sprawia, że osoby te nie mogą swobodnie przemieszczać się wewnątrz wspólnoty.

Reklama
Reklama