Zabytkowa kamienica przy ul. Targowej 70 w Praga-Północ przechodzi kolejną metamorfozę. Monumentalny budynek z początku XX wieku, który od lat odzyskuje swój dawny blask, doczeka się w tym roku remontu charakterystycznej kordegardy – niewielkiego obiektu stojącego między skrzydłami gmachu. Na ten cel miasto przeznaczyło ponad 503 tys. zł.
Kamienica jak pałac
Budynek powstał w latach 1920–1923 z myślą o pracownikach Ministerstwa Kolei Żelaznych. Już wtedy wyróżniał się na tle okolicy – zamiast typowej kamienicy przypominał raczej pałac z trzema skrzydłami i reprezentacyjnym dziedzińcem od frontu.
Całość od ulicy oddzielało ozdobne ogrodzenie oraz właśnie kordegarda, która pełniła funkcje użytkowe. Pierwotnie za budynkiem planowano ogród, jednak rosnące potrzeby mieszkaniowe sprawiły, że w 1928 roku powstały tam dodatkowe skrzydła.
Zakres prac obejmuje przede wszystkim renowację tynków oraz detali architektonicznych.
Mimo upływu lat obiekt zachował swoją formę i detale architektoniczne, a kolejne remonty tylko podkreślają jego historyczny charakter.
Remont krok po kroku
Prace przy kamienicy trwają już od kilku lat i są prowadzone etapami przy wsparciu miasta Warszawa. Do tej pory odnowiono m.in. elewacje od strony dziedzińca, front od ul. Targowej oraz część od strony Dworzec Warszawa Wileńska.
Tegoroczny etap skupia się na kordegardzie – niewielkim, ale bardzo charakterystycznym budynku od frontu. W przeszłości mieściło się tu m.in. przedszkole, mieszkanie dozorcy, a później także apteka i pomieszczenia administracyjne.
Pierwotnie za budynkiem planowano ogród, jednak rosnące potrzeby mieszkaniowe sprawiły, że w 1928 roku powstały tam dodatkowe skrzydła.
Kordegarda i detale wracają do życia
Zakres prac obejmuje przede wszystkim renowację tynków oraz detali architektonicznych. Ważnym elementem będzie też przywrócenie oryginalnej kolorystyki, dzięki czemu budynek odzyska swój historyczny wygląd.
To jednak nie wszystko. Odnowione zostaną również ozdobne metalowe bramy i ogrodzenie po obu stronach kordegardy. Znikną też przypadkowe szyldy, które dziś zaburzają estetykę tego miejsca.
Efekt? Kolejny fragment przedwojennej Warszawy odzyska swój dawny charakter – i znów będzie cieszyć oko mieszkańców oraz przechodniów.