Niedzielna manifestacja to symbol narastającego sporu wokół polskiego prawa ochrony zwierząt. Ruch prozwierzęcy, w obliczu zbliżającego się głosowania w Sejmie, postanowił pokazać swoją siłę i determinację. Demonstracja została zorganizowana, aby wywrzeć presję na polityków, którzy mają w najbliższych dniach zadecydować o losie setek tysięcy psów. Organizatorzy podkreślają, że to moment, który albo podniesie standardy ochrony albo utrzyma kraj w dotychczasowym ułomnym standardzie praw zwierząt.
Spod Sejmu do Pałacu Prezydenckiego
Zgromadzenie rozpoczęło się punktualnie o godzinie 13 przed gmachem Sejmu. Ta symboliczna lokalizacja miała przypomnieć posłom o odpowiedzialności, jaką ponoszą w procesie stanowienia prawa. Wielu uczestników przybyło ze swoimi psami, które stały się żywymi symbolami protestu. Uczestnicy, niosąc transparenty, ruszyli następnie w kierunku Pałacu Prezydenckiego. Ta trasa miała bezpośrednio zaadresować postulaty zarówno do władzy ustawodawczej, jak i do głowy państwa, będącej autorem kontrowersyjnego weta.
Wielu uczestników maszerowało wraz ze swoimi pupilami
W organizację wydarzenia zaangażowały się największe ogólnopolskie organizacje prozwierzęce, w tym m.in. Fundacja Viva!, Fundacja Człowiek i Zwierzę oraz liczne lokalne stowarzyszenia, co podkreśliło ogólnopolski i jednolity charakter inicjatywy.