Służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o pożarze przy ulicy Zabranieckiej 5 w niedzielę, 29 marca, około godziny 8:50. Ogień pojawił się w hali magazynowej usytuowanej na pograniczu dzielnic Targówek i Praga-Południe. Jak podał portal Gazeta.pl, pożar szybko rozprzestrzenił się na terenie składowiska złomu. Płomienie objęły około 70 procent powierzchni obiektu o wymiarach 25 na 50 metrów. Nad miastem zaczęły unosić się gęste kłęby czarnego dymu widoczne z odległych dzielnic stolicy.
Mobilizacja służb i siły na miejscu zdarzenia
Skala zagrożenia wymusiła natychmiastową mobilizację licznych jednostek ratowniczych. Według informacji przekazanych przez Polską Agencję Prasową, do akcji skierowano łącznie 17 zastępów straży pożarnej. Wśród nich znalazła się specjalistyczna jednostka chemiczno-ekologiczna z JRG 6 oraz cysterna z JRG 17. Na miejscu obecna była także grupa operacyjna miasta. Całość działań gaśniczych koordynował p.o. zastępcy Komendanta Miejskiego PSP bryg. mgr inż. Jakub Okólski. Priorytetem ratowników było opanowanie szalejącego żywiołu wewnątrz metalowej konstrukcji.
Do akcji skierowano łącznie 17 zastępów straży pożarnej.
Trudna specyfika akcji na terenie złomowiska
Akcja gaśnicza okazała się wyjątkowo wymagająca ze względu na rodzaj składowanego materiału. Portal RMF24 wskazał, że hala była wypełniona sprasowaną makulaturą. Taki materiał tworzy zbite i często ofoliowane bele. Powoduje to, że woda spływa po wierzchu, a wnętrze ładunku nadal się tli. Strażacy musieli ściśle współpracować z operatorami ciężkiego sprzętu mechanicznego. Wykorzystano koparki-chwytaki do rozrywania i rozgarniania pryzm papieru. Dopiero takie działanie pozwoliło na skuteczne przelanie pogorzeliska wodą i dotarcie do zarzewi ognia.
Bezpieczeństwo mieszkańców i monitoring powietrza
Lokalizacja hali na otwartym terenie złomowiska ułatwiła zadanie pod kątem logistycznym. Dziennikarze Miejskiego Reportera ustalili, że w bezpośrednim sąsiedztwie płonącego obiektu nie było innej zabudowy. Dzięki temu nie istniało ryzyko przeniesienia się ognia na sąsiednie budynki. Mimo dużego zadymienia, sytuacja nie wymagała ewakuacji okolicznych mieszkańców. Na miejscu stale pracowała grupa ratownictwa chemicznego, która monitorowała jakość powietrza w okolicy pożaru. Straż pożarna potwierdziła, że w wyniku zdarzenia nikt nie odniósł obrażeń.
Straż pożarna potwierdziła, że w wyniku zdarzenia nikt nie odniósł obrażeń.
Działania po opanowaniu żywiołu
Po kilku godzinach intensywnej walki strażacy zdołali opanować sytuację. St. asp. Krzysztof Kosecki z miejskiej straży pożarnej poinformował w rozmowie z PAP, że obecnie trwa żmudne dogaszanie nagromadzonego materiału. Jest to proces długotrwały, który wymaga precyzyjnego sprawdzenia każdego fragmentu składowiska. Ruch w rejonie ulicy Zabranieckiej może być czasowo utrudniony przez parkujące wozy bojowe. Przyczyna wybuchu pożaru nie jest jeszcze znana. Odpowiednie służby oraz biegli z zakresu pożarnictwa rozpoczną pracę nad jej ustaleniem po całkowitym zabezpieczeniu terenu.