Charakterystyczne niebieskie wiaty stacji Metro Centrum znikną z mapy Warszawy? Radni naciskają na zmianę estetyki rodem z lat 90. ub. wieku w samym sercu unowocześniającej się stolicy.
Warszawa zmienia się na naszych oczach w tempie, które trudno zignorować. Wystarczy krótki spacer, aby dostrzec radykalną metamorfozę ścisłego centrum miasta. Obok wyrósł rekordowy wieżowiec Varso, a biała bryła Muzeum Sztuki Nowoczesnej nie bez kontrowersji wpisała się w krajobraz Placu Defilad.
Reklama
Reklama
Zmodernizowany Plac Pięciu Rogów stał się przyjaznym miejskim skwerem. W tym otoczeniu popularna Patelnia zaczyna wyglądać jak miejsce przeniesione w czasie wprost z poprzedniej epoki.
Architektoniczny portret błękitnego giganta
Projekt stacji Metro Centrum powstał na deskach kreślarskich znanej architektki Jasnej Strzałkowskiej-Ryszki. Obiekt oddano do użytku w 1998 roku jako wizytówkę pierwszej linii warszawskiej kolei podziemnej. Charakterystyczne niebieskie wiaty wejściowe w kształcie przeszklonych łuków miały nadawać ciężkiej przestrzeni otoczenia Pałacu Kultury odrobinę lekkości.
To tutaj przecinają się drogi turystów, muzyków ulicznych i tysięcy Warszawiaków spieszących do pracy.
Reklama
Reklama
Reklama
Dziś te konstrukcje są najbardziej rozpoznawalnym symbolem polskiego postmodernizmu w stolicy. Stacja pod względem technicznym wciąż budzi szacunek swoimi parametrami. Jest to najgłębszy punkt na linii M1, położony piętnaście metrów pod poziomem gruntu.
Cała konstrukcja posiada gigantyczną kubaturę wynoszącą ponad 145 tys. m3. Wewnątrz pasażerowie poruszają się po dwóch kondygnacjach połączonych systemem bocznych galerii nad torami.
Patelnia jako serce miejskiego organizmu
Przestrzeń przed wejściem do metra to miejsce o unikalnym charakterze społecznym. Patelnia jest nie tylko węzłem komunikacyjnym, ale także specyficznym pasażem handlowym. W podziemiach znajdziemy tu liczne punkty usługowe, placówka Poczty Polskiej oraz komisariat policji metra.
Betonowa ściana oporowa przy południowym wejściu stała się z czasem najważniejszą w mieście galerią street-artu. Artyści regularnie prezentują na niej murale, które komentują bieżące wydarzenia społeczne.
To tutaj przecinają się drogi turystów, muzyków ulicznych i tysięcy Warszawiaków spieszących do pracy. Cały ten pozorny nieład tworzy demokratyczną przestrzeń, która przez dekady definiowała tożsamość centrum stolicy.
Reklama
Reklama
Patelnia w roku 2016
Foto: mat. pras.
Uderzenie w estetykę lat dziewięćdziesiątych
Do prezydenta Rafała Trzaskowskiego wpłynął dokument, który może zmienić losy tego miejsca. Radny Damian Kowalczyk złożył interpelację w sprawie przyszłości niebieskich wiat. W piśmie czytamy, że obecna forma zadaszeń nie odpowiada standardom nowoczesnej przestrzeni publicznej. Autor interpelacji podkreśla, że estetyka minionej dekady odbiega od współczesnych wymogów architektonicznych i jakościowych.
Radny wprost pyta Ratusz o koncepcję zagospodarowania tej przestrzeni na nowo. Chce także wiedzieć, czy przeprowadzono analizy stanu technicznego błękitnych konstrukcji. Członek klubu radnych PiS chce, by władze miasta przygotowały się do „wielkiego sprzątania” w samym środku Warszawy.
Projekt stacji Metro Centrum powstał na deskach kreślarskich znanej architektki Jasnej Strzałkowskiej-Ryszki
Foto: Cybularny, CC BY-SA 4.0 Wikimedia
Debata o duszy miasta
Spór o przyszłość Patelni to w rzeczywistości starcie dwóch różnych wizji Warszawy. Zwolennicy modernizacji domagają się usunięcia wizualnego chaosu i wprowadzenia większej ilości zieleni. Argumentują, że nowoczesna stolica potrzebuje spójności estetycznej i lepszej widoczności na historyczne obiekty.
Z drugiej strony pojawiają się głosy mieszkańców przywiązanych do tradycji. Dla nich niebieskie wiaty są cennym świadectwem czasu transformacji ustrojowej. Postmodernizm powoli zaczyna być postrzegany jako styl wart ochrony konserwatorskiej. Likwidacja niebieskich półbeczek byłaby dla wielu osób zniszczeniem autentycznego kawałka historii miasta.
Reklama
Reklama
Patelnia zaczyna wyglądać jak miejsce przeniesione w czasie wprost z poprzedniej epoki.
Warszawa stoi przed trudnym wyborem między sterylną nowoczesnością a sentymentalnym dziedzictwem. Czy Patelnia musi zostać całkowicie przebudowana, aby pasować do luksusowych wieżowców? A może jej wyjątkowość tkwi właśnie w tym, że nie daje się w pełni ucywilizować?
Pytanie o to, czy błękitne wiaty to szpecący relikt, czy ikona godna miana zabytku, pozostaje na razie bez odpowiedzi. Decyzja Ratusza w tej sprawie pokaże, jaki kierunek rozwoju stolicy wybiorą jej włodarze w najbliższych latach.