Obszarem dla warszawskich high steets jest tzw. „trójkąt luksusu”, który tworzą Plac Trzech Krzyży, Vitkac oraz Hotel Europejski Raffles. To tam koncentruje się zainteresowanie globalnych marek, które mimo roszad (jak wyjście marki Gucci z modelu franczyzowego), planują bezpośrednią obecność nad Wisłą.

- Te punkty, dzięki swojej unikalnej architekturze i prestiżowemu sąsiedztwu, spełniają rygorystyczne kryteria selektywności marek luxury, a lista tych wymagań jest długa. Żeby marka mogła rozważyć dane miasto lub daną lokalizację, musi zweryfikować m.in. atrakcyjność miasta, siłę nabywczą lokalnych klientów, turystykę, obecność konkurencji na rynku, architekturę budynku, sąsiedztwo oraz marki w najbliższej odległości – wylicza Anna Valcea, menedżerka reprezentująca najemców w sektorze handlowym w Cushman & Wakefield.

Fundamenty pod ten wzrost są silne: wartość polskiego rynku dóbr luksusowych w 2024 r. wzrosła o niemal 25 proc., osiągając rekordowe 55,6 mld zł. Przy rosnącej liczbie zamożnych podatników (nawet 2 mln w 2025 r.) i popularyzacji trendu „old money”, Warszawa wyrasta na poważnego konkurenta dla Pragi w regionie CEE.

Pełną treść artykułu znajdziesz tutaj.