Choć 58-letni kierowca tuż po wypadku zgłaszał policjantom awarię układu hamulcowego, eksperci badający wrak wskazują na zupełnie inną przyczynę katastrofy. Jak poinformował portal TVN Warszawa, w pojeździe miało dojść do uszkodzenia nadajnika pedału przyspieszania. Awaria tego elektronicznego czujnika sprawiła, że sterownik silnika stale ptrzymywał sygnał o maksymalnym wciśnięciu gazu.

Z relacji świadków wynika, że autobus nieustannie przyspieszał, a silnik pracował na bardzo wysokich obrotach. Przedstawiciele Miejskich Zakładów Autobusowych w rozmowie z TVN Warszawa podkreślają, że kierowca mógł zinterpretować sytuację jako awarię hamulców, ponieważ układ hamulcowy nie był w stanie zatrzymać pojazdu napędzanego pełną mocą silnika. Trwa sprawdzanie, czy w trakcie awarii podjęto próbę użycia hamulca awaryjnego. Kluczowe dla śledztwa będą odczyty z rejestratora jazdy oraz analiza zabezpieczonego monitoringu.

Przeczytaj pełną treść artykułu.