Wyrok w Sądzie Rejonowym Warszawa-Śródmieście ogłosił sędzia Maciej Mitera. Uwzględnił żądania prokuratora. Oprócz kary więzienia 28-latek dostał też dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Żak ma też wypłacić zadośćuczynienia po 300 tys. zł dla każdej z osób z rodziny zmarłego mężczyzny, 150 tys. zł dla poszkodowanej w wypadku Pauliny K., a także musi zapłacić 10 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym.
Prokurator: Pierwsza w historii kara w tak dużym wymiarze
Oskarżycielka Żaka, prokurator Katarzyna Niemiec-Rudnicka z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście w rozmowie z dziennikarzami zaznaczyła, że to „pierwsza w historii kara w tak dużym wymiarze”.
- To też wynika z tego, że zaostrzenie przepisów powodujących odpowiedzialność kierowców, którzy prowadzą w stanie nietrzeźwości, uciekają z miejsca zdarzenia, nie udzielają pomocy - te przepisy zostały wprowadzone na przełomie 2023 i 2024 roku, więc są stosunkowo świeże - oceniła.
Podkreśliła też, że „nie było w tej sprawie żadnych okoliczności łagodzących”. - Oskarżony Żak nie wyraził nigdy skruchy, nie przeprosił szczerze - dodała.
Zapytana, jak zatem ocenia jego szanse na resocjalizację, odparła: - W mojej opinii nie ma tutaj szans na resocjalizację. To też pokazywały poprzednie zachowania, bo wobec oskarżonego Żaka już były wydawane różne wyroki - łagodniejsze, bardziej surowe. Oskarżony Żak spędził już jakiś czas w zakładzie karnym. Te wszystkie działania nie przyniosły żadnych efektów, jak widać - dodała.
Żak prowadził mimo zakazu, był pijany i trzymał w ręku smartfon
Do wypadku doszło 15 września 2024 r. Volkswagen Arteon, którym kierował Żak, zderzył się Fordem. Zginął 37-letni mężczyzna, a jego żona, która prowadziła samochód oraz ośmioletnia dziewczynka i czteroletni chłopiec, zostali ranni. Poszkodowana została także pasażerka Volkswagena, partnerka Łukasza Żaka.
Łukasz Żak oskarżony został m.in. o spowodowanie wypadku, kierowanie samochodem w stanie nietrzeźwości, przekroczenie prędkości i niedostosowanie prędkości do warunków na drodze, a także kierowanie samochodem przy aktywnym zakazie prowadzenia pojazdów. Przyznał się do dwóch zarzutów – kierowania Volkswagenem oraz do przekroczenia prędkości. Proces ruszył w czerwcu 2025 r. Żakowi groziło od 5 do 30 lat więzienia.
Według opinii biegłych Łukasz Żak w chwili wypadku był pijany (miał mieć we krwi od 1,1 do 1,4 promila) i trzymał w ręku telefon komórkowy, którym nagrywał jazdę. Jeden z biegłych zeznał też, że bezpośrednio przed wypadkiem Volkswagen Arteon jechał z prędkością 227 km/h w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km/h. Ford, w którego uderzył, miał na liczniku około 78 km/h.
Zacierali ślady zamiast pomóc ofiarom wypadku
Oprócz Żaka na ławie oskarżonych zasiadło jego sześciu kolegów. Sprawa jednego z nich, Kacpra D., została wyłączona do odrębnego procesu. Sąd orzekł dziś, że wszyscy oskarżeni pomagali Łukaszowi Żakowi w ucieczce z kraju, zacierali ślady i nie pomogli na miejscu wypadku.
Kacper K., właściciel wypożyczalni aut, z której pochodziły pojazdy, oskarżony był o prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości, poplecznictwo oraz nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku. W czwartek sędzia Maciej Mitera skazał go łącznie na 5 lat więzienia, a także orzekł zakaz prowadzenia pojazdów przez 6 lat.
Aleksander G. i Maciej O. byli oskarżeni o poplecznictwo. Prokuratura zarzucała im m.in. pomoc w zacieraniu śladów oraz utrudnianie ujęcia sprawcy wypadku. Mężczyźni zostali skazani na 2 lata więzienia. Oskarżeni również o poplecznictwo i nieudzielenie pomocy Mikołaj O. i Damian J. zostali skazani na 4 lata więzienia.
Wszyscy muszą zapłacić po 40 tys. zł tytułem zadośćuczynienia dla każdego z trojga osób z rodziny ofiary wypadku oraz po 20 tys. zł na rzecz poszkodowanej w wypadku znajomej Żaka - Pauliny. K. Dodatkowo Kacper K. musi wpłacić na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej 10 tys. zł.
Waldemar Żurek: Nasze myśli pozostają dziś przede wszystkim z rodziną zmarłego
Do czwartkowego wyroku warszawskiego sądu odniósł się we wpisie na X minister sprawiedliwości-prokurator generalny Waldemar Żurek. „Według ustaleń sądu i zgromadzonego materiału dowodowego doszło do skrajnie nieodpowiedzialnego zachowania: prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu, rażącego przekroczenia dopuszczalnej prędkości oraz złamania obowiązującego zakazu prowadzenia pojazdów” - wskazał szef MS. Zaznaczył, że w konsekwencji działań Żaka „życie stracił niewinny człowiek, a jego rodzina została na zawsze dotknięta niewyobrażalną stratą”.
Szef resortu sprawiedliwości podkreślił, że „osoby, które świadomie łamią przepisy, prowadzą pojazdy pod wpływem alkoholu, ignorują sądowe zakazy i narażają życie innych uczestników ruchu, muszą liczyć się z najsurowszą odpowiedzialnością karną”.
„Nasze myśli pozostają dziś przede wszystkim z rodziną zmarłego oraz wszystkimi osobami, które ucierpiały w tej tragedii” - napisał minister Żurek. Zaznaczył, że żaden wyrok nie cofnie skutków dramatu, jakim było zdarzenie na Trasie Łazienkowskiej. Podkreślił jednak, że obowiązkiem państwa jest „zapewnienie sprawiedliwości oraz ochrona obywateli przed sprawcami skrajnie niebezpiecznych zachowań”.