4.4°C
1013.3 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Rozrywka najwyższej próby, intelektualne dysputy, wyśmienite cukiernicze wyroby. Jaka była Mała Ziemiańska?

Józef Rapacki namalował w końcu lat 20. XX wieku wnętrze Małej Ziemiańskiej

Józef Rapacki namalował w końcu lat 20. XX wieku wnętrze Małej Ziemiańskiej

Foto: mat. arch.

Życie kulturalne Warszawy lat międzywojennych, to nie tylko literatura, teatralne sceny i gwałtowny rozwój sztuk pięknych; to także bujne życie towarzyskie, które toczyło się w znamienitych lokalach, których nazwy Warszawiacy znają do dziś.

Do rangi miejskich legend urosły dyskusje i biesiady – często suto zakrapiane, w tłumnie odwiedzanych restauracjach i kawiarniach; po godzinach twórczej pracy, w doborowym towarzystwie bratnich dusz, ludzie kultury i sztuki szukali odprężenia.

Karol Wilhelm Albrecht we wnętrzu swojej kawiarni Mała Ziemiańska

Karol Wilhelm Albrecht we wnętrzu swojej kawiarni Mała Ziemiańska

Foto: NAC

Słodkie wspaniałości

Jednym z ulubionych miejsc na rozrywkowej mapie Warszawy była „Mała Ziemiańska”; cukiernia otwarta 3 kwietnia, oficjalnie – 14 kwietnia w 1918 przy ul. Mazowieckiej 12, w kamienicy należącej do Salomona Neumana. Dom ów wybudowano w roku 1857 dla Józefa Mierzwińskiego, według projektu Wojciecha Bobińskiego; w latach międzywojennych nie był więc kamienicą najnowszą, ale ciągle solidną.

W XX wieku stanowiła własność Salomona Neumana, i słynęła z antykwariatu Antoniego Merlińskiego. W jego miejsce, w roku 1918, Karol Albrecht i Jan Skępski otworzyli kawiarnię. Karol Albrecht, cukiernik o niemieckich korzeniach, pochodził z okolic Włocławka; był przedsiębiorczy i rzutki, miał też słabość do sztuki – kolekcjonował obrazy polskich malarzy. Wiele lat później, po wybuchu wojny, za odmowę podpisania volkslisty został aresztowany i osadzony na Pawiaku.

Kawiarnia miała stosunkowo wysokie ceny, jednak konkurencja nie potrafiła dorównać cukierniczym wyrobom z „Małej Ziemiańskiej”. 

Reklama
Reklama

Pochodzący z Kalisza Jan Skępski, jego wspólnik, także był cukiernikiem; i podobnie jak Albrecht, lubił rzeczy piękne. Obaj swego czasu praktykowali w cukierni Mieczysława Starorypińskiego, uchodzącego za mistrza w tym fachu. Z czasem, gdy przedsięwzięcie przyniosło wielki sukces, kawiarnia posiadała szereg filii: przy ul. Marszałkowskiej 8, 66, 114 i 111, ul. Wierzbowej 7, ul. Filtrowej 60 i w Al. Ujazdowskich 22.

W kamienicy Goldstanda przy ul. Kredytowej 9 mieściła się filia nazywana „Dużą“ lub „Wielką Ziemiańską”. Z kolei „Ziemiańską” na Mazowieckiej upodobali sobie ludzie pióra, ta na Marszałkowskiej 114 była dla odmiany miejscem spotkań filmowców – reżyserów, aktorów, producentów. Te kawiarnie były więc miejscem spotkań, wymiany poglądów, intelektualnych dysput o nowinkach ze świata kultury.

Kawiarnia posiadała szereg filii: przy ul. Marszałkowskiej 8, 66, 114 i 111, ul. Wierzbowej 7, ul. F

Kawiarnia posiadała szereg filii: przy ul. Marszałkowskiej 8, 66, 114 i 111, ul. Wierzbowej 7, ul. Filtrowej 60 i w Al. Ujazdowskich 22.

Foto: NAC

Lokal „Malej Ziemiańskiej” rozbudowywał się etapami – ostatecznie zajął piętro i parter. Ściany, początkowo tynkowane na biało, z czasem ozdobiła boazeria; pojawiły się też – po powiększeniu lokalu, schody do sali na piętrze. Okolica tętniła życiem – w tej samej kamienicy działało wydawnictwo Jakuba Mortkowicza, kolejne wydawnictwo – „Rój”, Szereszowskiego i Wańkowicza, mieściło się na Kredytowej. Poza tym w pobliżu mieściły się Salon Sztuki Garlińskiego, Zachęta, Uniwersytet i Filharmonia. Ziemiańska była „blisko i po drodze”, a może bywalcy po prostu lubili – szukając dobrego towarzystwa, zbłądzić z codziennych tras.

Torty zawsze podawano pokrajane; czasem zamawiane do domu – dostarczane były na platerowanych półmiskach.  

Kawiarnia miała stosunkowo wysokie ceny, jednak konkurencja nie potrafiła dorównać cukierniczym wyrobom z „Małej Ziemiańskiej”. W towarzystwie chwalono wyszukane torty, ciasteczka w papilotkach i miniaturowe pączki; czasem wyroby realizowane na zamówienie – gdy w lokalu obchodzono któryś z jubileuszów pracy artystycznej Ludwika Solskiego, przygotowano tort o średnicy jednego metra, z dekoracją projektu wybitnego plakacisty, Tadeusza Gronowskiego – cukiernicy ozdobili wypiek widokiem greckiego amfiteatru i teatralnymi maskami. Torty zawsze podawano pokrajane; czasem zamawiane do domu – dostarczane były na platerowanych półmiskach. 

Reklama
Reklama

Na pięterku i niżej

Na pięterku, zwyczajowo nazywanym „górką”, przesiadywali Skamandryci – Tuwim, Lechoń, Wierzyński, Słonimski, nader często Franciszek Fiszer. Na dole spotykali się malarze; wspomniany Tadeusz Gronowski wymalował tam na ścianie szklankę z kawą. Wśród stałych bywalców Małej Ziemiańskiej warto wymienić gen. Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego, Zdzisława Czermańskiego, Boya-Żeleńskiego, a także malarza Wacława Borowskiego, który ozdobił górne sale kawiarni. Namalował tam, między innymi, dekoracyjne panneau, przedstawiające pory roku.

Kabaretowy program daleki był od rubaszności; często odnosił się do politycznej rzeczywistości

Tam, na górce, w ostatnich przedwojennych latach powstał kabaret pod nazwą Małe Qui Pro Quo; występowali dla publiki Andrzej Bogucki, Mieczysław Fogg czy Hanka Ordonówna. Dzięki wysokiemu poziomowi artystycznemu kabaret szybko zdobył uznanie; teksty pisali Jerzy Jurandot czy Emanuel Schlechter. Przy mikrofonie można było zobaczyć mimo niewielkich rozmiarów lokalu, ówczesne gwiazdy – Stefcię Górską czy Chór Dana; przychodziły posłuchać także sławy – na przykład Maria Pawlikowska-Jasnorzewska.

Wcześniej, w latach dwudziestych, atmosfera lokalu natchnęła Józefa Rapackiego; namalował wówczas jego wnętrze – gości i kawiarniane stoliki. U dołu ciemne boazerie, pod sufitem kwieciste fryzy; wnętrze dzielone filarami, okrągłe stoliki, gięte krzesła, kryształowe żyrandole, i ciężki, drewniany kontuar. Pierwsze dni cukierni opisała Jadwiga Waydel-Dmochowska; pewnego dnia, w opuszczonym od dawna lokalu zaczął się remont; wkrótce nad wejściem zawisł szyld: Cukiernia Ziemiańska.

Panneaux dekoracyjne Jesień, namalowane przez artystę malarza Wacława Borowskiego, zdobiące lokal ka

Panneaux dekoracyjne Jesień, namalowane przez artystę malarza Wacława Borowskiego, zdobiące lokal kawiarni Mała Ziemiańsk

Foto: NAC

O pochodzeniu nazwy mówiono różnie; według jednych, uchodzący z ogarniętego wojną Kalisza Skępski miał w drodze do Warszawy zatrzymać się u pewnego ziemianina, który pożyczył mu pieniędzy na otwarcie cukierni. Według drugich, co bardziej prawdopodobne, nazwa pochodziła od Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego, działającego na Mazowieckiej 13, przy Placu Małachowskiego.

Reklama
Reklama

W każdym razie, mimo wprowadzenia kartek na żywność, drożyzny i trudności z zaopatrzeniem, w Małej Ziemiańskiej były złociste rogaliki, maślane bułeczki, wykwintne herbatniki i paszteciki z francuskiego ciasta. Latem, gdy w lokalu brakło miejsc, urządzano ogródek na sporym podwórzu kamienicy; z czasem lokal wyrobił sobie renomę kawiarni literackiej.

Tuzy kabaretu i pióra

Na niewielkiej scenie „Małej Ziemiańskiej”, występowały największe gwiazdy. Gości lokalu, rozrywką najwyższej próby, bawili Adolf Dymsza, Helena Grossówna czy Mira Zimińska; wspaniałe programy pisali Władysław Szlengel – późniejszy poeta getta, Julian Tuwim, Marian Hemar czy Jerzy Jurandot. Kabaretowy program daleki był od rubaszności; często odnosił się do politycznej rzeczywistości, i gęstniejącej po dojściu Hitlera do władzy atmosfery.

Zespół artystyczny kabaretu Małe Qui Pro Ouo. Od lewej Tadeusz Olsza, Olga Kamieńska, Wsiewołod Orło

Zespół artystyczny kabaretu Małe Qui Pro Ouo. Od lewej Tadeusz Olsza, Olga Kamieńska, Wsiewołod Orłow, Mira Zimińska, Adolf Dymsza, Halina Kamińska i Andrzej Bogucki.

Foto: NAC

Ostatni przed wybuchem wojny program – „Strachy na lachy”, powrócić miał po wakacyjnej przerwie – we wrześniu 1939 roku. Niestety – mocne numery przedstawienia – „Nie poznaję cię, Warszawo!” czy „Resztki po gościach”, były ostatnimi, które wybrzmiały na tej scenie.

Bywalcy – elita ówczesnego życia kulturalnego Warszawy, jeszcze wiele lat po wojnie wspominali atmosferę Małej Ziemiańskiej, i ogólnie, klimat przedwojennych kawiarni. W powojennych latach mit Małej Ziemiańskiej żył we wspomnieniach; choć spaloną kamienicę na Mazowieckiej 12 po wojnie rozebrano, w realiach PRL próbowano jednak życie kawiarniane kontynuować.

Reklama
Reklama

W roku 1947 powstała więc kawiarnia „Lajkonik”, po odwilży 1956 roku „Czytelnik” na Wiejskiej – przy aromatycznej kawie spotykali się Gustaw Holoubek, Tadeusz Konwicki, czasem Jan Himilsbach, Kalina Jędrusik ze Stanisławem Dygatem, Paweł Jasienica lub Andrzej Łapicki. Dania nie były jednak już tak wyszukane, swoboda towarzystwa także. Nikomu nie udało się odtworzyć niepowtarzalnej atmosfery Małej Ziemiańskiej, jej niezwykłej aury  unoszącej się nad stolikami.

Reklama
Reklama