Mieszkańcy Bielan skarżą się na odór z zakładów przetwarzania odpadów firm Byś i MPO. Od czerwca wpłynęły 1553 zgłoszenia – poinformował w mediach społecznościowych burmistrz Bielan Grzegorz Pietruczuk. Obie firmy zaprzeczają, jakoby ich zakłady były źródłem zapachów. Burmistrz zaznaczył, że dane ze stacji pomiarowych potwierdzają te sygnały. W czerwcu zanotowały 62 godziny z przekroczeniami norm stężeń substancji odorotwórczych, szczególnie w rejonie ulic Heroldów, Gajcego i Anny Jagiellonki.

Wyjaśnił, że dzielnicowy ratusz wysyła pisma do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Warszawie (WIOŚ). Regularnie informowana jest też straż miejska.

Brak ustawy odorowej a przepisy prawne

W Polsce nie ma tzw. ustawy odorowej. Jednak za uciążliwe zapachy można ponieść surową odpowiedzialność cywilną i karną na podstawie przepisów o ochronie środowiska oraz Kodeksu Cywilnego (immisje).

Pietruczuk poinformował też, że zwrócił się do minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski z wnioskiem o pilne przyspieszenie prac nad ustawą antyodorową.

„Tylko takie przepisy dadzą samorządom realne, skuteczne narzędzia do egzekwowania norm i nakładania kar. Zadeklarowałem pełną gotowość do współpracy z resortem, aby wypracować niezbędne rozwiązania” – dodał. Przekazał, że dzielnica przeznaczy kolejne 60 tys. zł na rozbudowę sieci czujników pomiarowych.

Skargi mieszkańców Chomiczówki i zapowiedź protestu

Odór najbardziej odczuwają mieszkańcy Chomiczówki. „Nie wiem, co oni tam robią w nocy, ale tego odoru nie da się wytrzymać. Musi być jakiś sposób, żeby chociaż trochę ograniczyć ich działania” – napisała pod postem burmistrza internautka.

Inny mieszkaniec podkreślił, że w ostatnim czasie emisja smrodu mocno się nasiliła. „Na Chomiczówce w nocy nie dało się spać od tego odoru. Masakra. Już kiedyś tak było, ale na jakiś czas problem rozwiązano, a teraz znowu to samo” – dodał.

Pod koniec sierpnia planowany jest protest m.in. w tej sprawie.

Stanowisko MPO Warszawa: Wyniki kontroli i patrole zapachowe

Przy ul. Kampinoskiej działa Zakład Zagospodarowania Odpadów prowadzony przez Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania. Trafiają tu odpady wielkogabarytowe które są przetwarzane w instalacji i odpady zielone z ogrodów i parków. Kiedyś było tam wysypisko śmieci, które zostało zamknięte w 2016 r. Działa tu także Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK). Rzecznik MPO Jakub Turowicz przekazał PAP, że na terenie zakładu nie zanotowano żadnej awarii, nieprawidłowości technologicznych czy jakichkolwiek innych zdarzeń, które mogłyby skutkować pojawieniem się opisywanych zapachów.

„Stosujemy szereg rozwiązań organizacyjnych oraz technicznych, które skutecznie ograniczają rozprzestrzenianie się ewentualnych uciążliwości. Prowadzimy bieżący nadzór nad przebiegiem procesów, co pozwala nam w pełni kontrolować sytuację. Ponadto stosujemy środki, które ograniczają emisję zapachów (np. bariera antyodorowa czy aplikacja profesjonalnego preparatu). Regularnie serwisujemy urządzenia filtrujące i bariery zapachowe” – zaznaczył.

Poinformował, że od 2014 r. pracownicy zakładu wykonują tzw. patrole zapachowe odbywające się dwukrotnie (o godz. 10.00 i godz. 17.00) każdego dnia roboczego w siedmiu wyznaczonych punktach. „Patrole nie odnotowały uciążliwości zapachowych w ostatnim okresie” – podkreślił Turowicz.

Dodał, że spółka we współpracy z Politechniką Warszawską prowadzi ciągłe badania pod kątem uciążliwości zapachowej na terenie zakładu i w jego okolicy. Zaznaczył, że dotychczasowe wyniki nie wskazują na występowanie nieprawidłowości w tym zakresie.

Przekazał też, że między 9 marca a 12 maja tego roku inspektorzy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego przeprowadzili w zakładzie kontrolę w zakresie przestrzegania przepisów o ochronie środowiska.

„Kontrola nie stwierdziła występowania uciążliwości zapachowych oraz dźwiękowych nie tylko na terenie zakładu spółki, ale również poza nim” – zaznaczył rzecznik MPO.

W czerwcu była też kontrola straży miejskiej, która również nie stwierdziła, aby na miejscu występowały tego typu uciążliwości.

„Podsumowując, źródło nieprzyjemnego zapachu może mieć charakter lokalny, absolutnie niezwiązany z działalnością MPO” – dodał Turowicz.

Reakcja BYŚ Recykling na zarzuty dotyczące odoru

Przy ul. Wólczyńskiej pracuje z kolei zakład odzysku surowców wtórnych firmy BYŚ. Działają tam instalacje do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych i wyselekcjonowanych, kompostownia, a także instalacje do odzysku odpadów pobudowlanych i do produkcji paliwa alternatywnego. Firma uzyskała też pozwolenie na rozbudowę zakładu.

Rzecznik prasowy BYŚ Recykling Karol Wójcik przekazał, że firma gospodaruje odpadami, stosując najnowocześniejsze technologie.

„Całodobowo monitorujemy nasz zakład i okolice pod kątem emisji ewentualnych uciążliwości. Nie jesteśmy ich źródłem. Zaznaczamy także, że działamy na terenie w większości przemysłowym. W pobliżu mamy hutę, naftobazę, wytwórnię mas bitumicznych, cmentarz z krematorium, a wreszcie także inny zakład przetwarzania odpadów. Nie bez znaczenia są także utrzymujące się wysokie temperatury w połączeniu z brakiem kanalizacji sanitarnej w tej części warszawskich Bielan” – dodał.

Podkreślił, że zakład jest stale kontrolowany przez różne organy i instytucje, a wyniki kontroli nie potwierdzają, by był źródłem uciążliwości.

„Nie lekceważymy jednak żadnych skarg i każdorazowo traktujemy je poważnie, nawet jeśli ogromna ich część jest przesyłana przez kilka tych samych osób, które starają się nas zdyskredytować, aby na tym terenie powstało osiedle deweloperskie. Pytanie tylko, w jakich miejscach będą zagospodarowywane odpady mieszkańców Warszawy. Pamiętajmy bowiem, że my tu nie zajmujemy się naszymi odpadami, a właśnie mieszkańców Warszawy i okolic, i robimy to w oparciu o najnowocześniejszą światową technologię” – zaznaczył Wójcik.

Plany budowy zakładu odzysku energii z odpadów

Wyjaśnił też, że na terenie zakładu ma powstać zakład odzysku energii z odpadów.

„Dziś odpady te trafiają do zagranicznych instalacji, które je chętnie przyjmują. My chcemy tu wytworzyć energię i ciepło dla mieszkańców. Niestety, hałaśliwa grupa już nakręca spiralę histerii wokół naszego projektu. Teraz otrzymali oni pretekst do wzmożonego ataku. My jednak nie ustaniemy w wysiłkach na rzecz rozwoju profesjonalnej gospodarki odpadami na tym terenie, bo jest to z korzyścią dla Warszawy i jej mieszkańców” – podkreślił rzecznik.