Miejscy ogrodnicy ograniczają grabienie liści w warszawskich parkach, na skwerach i przy ulicach. Pozostawiają je tam, gdzie nie przeszkadzają mieszkańcom i mogą służyć przyrodzie. Jak wyjaśnia Zarząd Zieleni, opadłe liście nie są odpadem, a ich obecność przynosi korzyści glebie, drzewom i zwierzętom.
Warszawa zmienia podejście do opadłych liści
W stolicy odchodzi się od dotychczasowego przekonania, że opadłe liście są czymś niepożądanym i należy je usuwać z miejskich terenów zielonych. Jak powiedział PAP Grzegorz Szczerba, główny specjalista ds. dendrologii w warszawskim Zarządzie Zieleni, coraz większą uwagę zwraca się na to, jakie korzyści może przynieść ich pozostawienie.
– Nie traktujemy go jak śmieć, tylko w miejscach, gdzie jest to możliwe i pożądane, zostawiamy go – wyjaśnił dendrolog.
Nie oznacza to jednak całkowitej rezygnacji z grabienia. Liście nadal są usuwane z pasów drogowych, alejek parkowych, reprezentacyjnych trawników oraz terenów intensywnie użytkowanych. Chodzi przede wszystkim o miejsca, w których mogłyby utrudniać poruszanie się lub wpływać na sposób korzystania z przestrzeni publicznej.
Dlaczego warto zostawiać liście pod drzewami?
Pozostawienie opadłych liści ma znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania miejskiej przyrody. Jak tłumaczył Szczerba, drzewa przez wiele lat rozwijają się w jednym miejscu i muszą korzystać z dostępnych tam zasobów. Zrzucanie liści jest częścią naturalnego obiegu materii, który pozwala roślinom przygotować podłoże do dalszego wzrostu.
Opadłe liście przyciągają również inne organizmy. Żyjące w glebie dżdżownice spulchniają ją, przetwarzają materię organiczną i przyczyniają się do powstawania naturalnego kompostu. W efekcie teren staje się bardziej żyzny.
Dendrolog podkreślił, że drzewa, zrzucając liście, w pewnym sensie same przygotowują sobie miejsce do dalszego wzrostu. Ich obecność na ziemi jest więc ważnym elementem naturalnych procesów zachodzących w środowisku.
Kiedy grabienie liści jest konieczne? Chodzi o choroby drzew
Są jednak sytuacje, w których pozostawienie liści może sprzyjać rozprzestrzenianiu się chorób lub szkodników. W takich przypadkach ich usuwanie jest wskazane, ponieważ może poprawić zdrowotność drzew.
Jednym z najważniejszych przykładów są kasztanowce. Jak wyjaśnił Szczerba, drzewa te zostały zaatakowane przez szrotówka kasztanowcowiaczka, czyli motyla, którego larwy żerują wewnątrz liści, powodując ich szybkie zasychanie.
Duża część larw zimuje właśnie w opadłych liściach. Dlatego, aby ograniczyć występowanie szkodnika, należy je usuwać, a następnie odpowiednio przekompostować lub zutylizować.
– Jeżeli chcemy mieć zdrowe kasztanowce, jak najmniej porażone tym owadem, to musimy liście razem z larwami zabrać – zaznaczył dendrolog.
Antraknoza na platanach. Samo grabienie nie wystarczy
Inaczej wygląda sytuacja w przypadku platanów, na których może występować antraknoza. To choroba wywoływana przez patogen grzybowy, który potrafi zimować w opadłych liściach, ale również w pączkach i drobnych pędach.
Z tego powodu samo usuwanie liści spod platanów nie przynosi tak dobrych rezultatów jak w przypadku kasztanowców. Jak wyjaśnił specjalista, zabieg warto rozważyć przede wszystkim wtedy, gdy drzewa są silnie porażone chorobą.
W przypadku szrotówka kasztanowcowiaczka około 80 proc. larw znajduje się w opadłych liściach. Przy antraknozie patogen występuje natomiast również w innych częściach drzewa, co ogranicza skuteczność samego grabienia.
Klony i czerniak. Nie zawsze trzeba usuwać liście
Dendrolog zwrócił również uwagę na czerniaka występującego na klonach. Choroba objawia się czarnymi, wypukłymi plamami pojawiającymi się na liściach.
Jak zaznaczył Szczerba, schorzenie to nie stanowi dla klonów tak dużego zagrożenia, jak szrotówek dla kasztanowców. Dlatego usuwanie opadłych liści spod tych drzew można rozważać jedynie w skrajnych przypadkach.
W ocenie specjalisty pozostawienie ich przynosi zazwyczaj więcej korzyści niż grabienie.
Liście pomagają również jeżom. Ogrodnicy rezygnują z dmuchaw
Opadłe liście są przydatne nie tylko dla drzew i organizmów glebowych. Korzystają z nich również jeże, które wykorzystują je do budowania legowisk.
Warszawska inicjatywa wpisuje się w szerszy trend odchodzenia od powszechnego usuwania liści z terenów zielonych. Jak wskazał Szczerba, podobne działania są podejmowane również w innych krajach. We Włoszech, między innymi w rejonie Wenecji, promowane jest hasło, że liść nie jest śmieciem.
Przykład z Czech dotyczy natomiast restauracji, która rozsypuje na podłodze suche liście, tworząc z nich naturalny dywan. Goście mogą po nim spacerować, odrywając się na chwilę od otoczenia budynku.
Miejscy ogrodnicy zwracają także uwagę na sposób wykonywania jesiennych porządków. Liście są grabione ręcznie, bez wykorzystywania dmuchaw. Zarząd Zieleni nie rekomenduje również zbierania ich do plastikowych worków.